Po kolejnych 15 minutach na korytarzu było słychać śmiechy a potem ciche stukanie do drzwi.
-Girls, we are ready. (Dziewczyny jesteśmy gotowi)- powiedział Niall tłumiąc śmiech.
-Ciekawe co znów wymyślili...- mruknęła Natalie z uśmiechem, przypomniawszy sobie pucujących kafelki chłopaków. Wstała i otworzyła drzwi. Okazało się, że zamienili się ubraniami. Niall miał ubranie Louisa (śmiesznie wyglądał w paskach a czerwonych spodniach), Lou- Harrego, Harry- Zayna, Zayn-Liama a Liam-Nialla. W dodatku Louis był na hulajnodze. Kiedy zauważył, że wzrok dziewczyn spoczął na nim, udał, że trąbi w trąbkę Clowna (z takim "Titu, titu"-*przyp. autorki).
-Naprawdę jesteście gotowi?- Sam podniosła brwi z dezaprobatą.-Który to wymyślił?
Harry podniósł dumnie głowę, wskazał na siebie kciukiem i powiedział: "Ten gość!". Chłopaki wybuchnęli śmiechem a dziewczyny wywróciły oczami z uśmiechem.
-To idziemy?- spytała zniecierpliwiona Natalie.- Głodna już jestem. Nie jadłam śniadania.
-Ja też.- odezwał się Niall który od zawsze dużo jadł, jednak na szczęście nie było tego po nim widać.
-Come on! (Chodźmy!)- Zayn machnął ręką i ruszył w stronę schodów. Ellie odwróciła się by zamknąć drzwi
-Czekajcie!- wydarł się Louis.- Ellie czy mogę zostawić u was mój dyliżans?- zwrócił się do dziewczyny.
-Tylko żeby nie narobił na dywan...- otworzyła drzwi śmiejąc się.
-O to się nie martw.- uśmiechnął się do niej.
Gdy schodzili na dół szerokimi, drewnianymi schodami do jadalni Harry szedł przodem. Razem z Louisem śpiewali "Old farmer have a farm" (Stary farmer farmę miał) a za nimi szły ich chórki- reszta "bandy".
Było widać, że ten zespół to paczka zgranych przyjaciół, którzy nieustannie się śmieją i lubią się popisywać (szczególnie chłopcy przed dziewczynami).
Moment, gdy Harry z Louisem weszli do jadalni było słychać, bo oboje zawyli: "Brrry pani!". Mimo, że kobieta była w kuchni słychać było jej śmiech i serdeczne "Witajcie chłopcy!". Grupa zasiadła się przy stole a pani Linde przyniosła dzbanek z kompotem i tacę szklanek.
-Pomóc pani?- zaoferowała się Natalie.
-Nie trzeba dziewczynki, poradzę sobie.- starsza kobieta się uśmiechnęła do nich i skierowała się do kuchni.
-Jednak ja pomogę.- odezwał się Niall, wstając od stołu i mrugnął do Zayna. Sztyn pokręcił głową śmiejąc się.
-Nie trzeba Louis. Naprawdę sobie poradzę...A nie, ty jesteś Niall. Tylko czemu wyglądasz dziś jak Louis?- zapytała, jednak nie czekała na odpowiedź.- Ach ta młodzież... No dobrze. Skoro chcesz pomóc to chodź ze mną.
Staruszka była właścicielką domu, który "Two Directions" wynajmowali. Od samego początku uparła się, że będzie im robić obiady, bo, jak tłumaczyła, brakuje jej kogoś, kim mogłaby się zaopiekować. W ramach kompromisu członkowie grupy obiecali sympatycznej staruszce, że będą sami sobie prali i sami będą sprzątać swoje pokoje.
Po lunchu pełnym śmiechu Ellie zauważyła, że Harry nagle posmutniał.
Podczas, gdy reszta chciała iść na miasto, Harry zaparł się, że zostanie i skończy sprzątać w pokoju. Ellie powiedziała dziewczynom gdy wychodziły, że zostanie by rzekomo pomóc Harremu w porządkach. Tak naprawdę Elllie została, bo wiedziała, że kiedy Harrego coś dręczy będzie chciał z kimś pogadać na ten temat. Dziewczyna była jakby mostem między męską i żeńską częścią zespołu, więc większość spraw, które wiązały się z uczuciami do kogoś załatwiano za jej pośrednictwem.
Gdy skończyli już "ogarnianie" pokoju chłopaków, usiedli na dywanie u dziewczyn.
-To co robimy? Gramy w Scrable?- zapytała Ellie chcąc choć trochę rozśmieszyć chłopaka, który całą tą godzinę, którą spędzili na sprzątaniu mówił niewiele.
-A może nauczysz mnie coś grac?- zapytał.
-Jasne. Przynieś gitarę Nialla to spróbujemy.- odpowiedziała dziewczyna. W zespole tylko ona i Niall potrafili grac na gitarze a Liam na keyboardzie (i tym samym na pianinie i fortepianie). Reszta się do nich uczyła przy okazji.
-Ok.- Harry podniósł się i wyszedł. Po chwili wrócił z gitarą Nialla w ręku i z kostką gitarową w zębach. Wyciągnął z kieszeni jeszcze stroik i kapodaster.
-Wziąłem na wszelki wypadek.- wyjaśnił.
-W porządku. Na początek zagraj te akordy, które umiesz i z których łatwo ci jest robic przejścia.- Harry brzdąknął kilka akordów, m. in. G-dur, D-dur, E-mol i C-dur.
-Ok. Harry. Powinno wystarczyć. Może coś z tymi akordami... Co powiesz na "Gotta be you"?
-Może być.- wzruszył ramionami.
-Dobra. Kapodaster na pierwszym progu... O tak. G-dur, D-dur, E-mol i C-dur. Po osiem uderzeń na każdy. I tak w kółko.- zademonstrowała Elie.
-Tylko?- zdziwił się Harry.- Łatwe.- skwitował.
Grali kilka minut w milczeniu. W pewnej chwili Harry przestał grac i odłożył gitarę. - -Ellie wiem, że ty będziesz umiała mi pomóc. Gadałem z Louisem, ale on powiedział, że mam się niczego nie bać.- odezwał się.
-O co chodzi?
-No bo...- zaczął chłopak.- Chcę powiedzieć Sam, że mi się podoba. Tylko że nie wiem jak. Nie chcę żeby ktoś mnie wyręczał tylko żeby powiedział... jak ja to mam zrobić. Może mogłabyś mi powiedzieć co ona o mnie myśli? Przyjaźnicie się i w ogóle... Chyba dziewczyny mówią sobie takie rzeczy, nie?
-No mówią. Sam jest...- Ellie spojrzała na niego. Wpatrywał się w nią z nadzieją.- ...jest twoją największą fanką tak szczerze powiedziawszy. Szleje za tobą.
-Naprawdę? Nie widać tego po niej...
-Bo też się wstydzi. Widzisz- odłożyłam gitarę i przysunęłam się bliżej niego.- na przykład Niall i Natalie tez boją się sobie powiedzieć, nie? Ale jednak jakimś cudem się do siebie zbliżają. I wystarczyła tylko jedna rozmowa z każdym z nich.- Ellie przyjrzała się Harremu. Wyraz jego twarzy była nieodgadniony. Kontynuowała.- Więc może w tym przypadku ta metoda też podziała. W życiu trzeba ryzykować Harry. Bez ryzyka nie ma życia, jak ktoś kiedyś powiedział.
-Chyba "Bez jedzenia nie ma życia"...- zaśmiał się Harry. Ellie mu zawtórowała.
-Tak masz rację. Każdy ma swoją wersję, czego Niall jest przykładem.
-Czyli mówisz, że powinienem spróbować?
-A co masz do stracenia?
-No niby nic. Tylko że nie wiem czy dam radę.
-Wiesz co... zamyśliła się.-To może nic na razie nie rób. Ja obiecuję, że pogadam z Sam. I dam ci znać. Co ty na to?
-Ok.- powiedział smutno. Ellie go przytuliła nucąc "Don't worry, be happy". Byc może nie poprawiło mu to humoru, ale na pewno wsparło na duchu.
Resztę popołudnia spędzili leżąc obok siebie na dywanie i rozmawiając o muzyce, instrumentach, dziewczynach, chłopakach, związkach (m. in. o tym, kto się komu podobał w zespole i kto o o kim myśli), o napisanych piosenkach.
-Wiesz co Louis kiedyś powiedział?- zapytał Harry.
-Co?
-Tylko mu nie mów że ci powiedziałem, bo by mnie chyba zabił.
-Obiecuję. Dawaj.
-Powiedział, że żeby się zakochać, trzeba dzielić z tą osobą sny.
-Serio tak powiedział?- Ellie zrobiło się miękko na sercu.
-Ja też się zdziwiłem, ze Lou tak natchnęło, żeby powiedzieć coś takiego, ale wiesz, miłość robi z ludźmi różne rzeczy...
-Harry! Zboczuchu!
-Ej! Nie to miałem na myśli! A ta tylko o jednym...-śmiał się.
-Ja ci dam!- Ellie go szturchnęła. Chłopakowi najwyraźniej poprawił się nieco humor.
-A wiesz że Liam pisze wiersze?
-On mówi, że to tylko głupie rymowanki.
-Tylko on tak twierdzi. Niall wiele razy chciał dodac coś z jego kolekcji do piosenek, ale on nie chciał. A wiesz o czym pisze?
-Nie do końca.
-O tobie. To znaczy nie bezpośrednio, ale pisze o miłości. Ma tego pełno na laptopie. Kiedyś może ci pokaże,
-Jak będzie chciał to pokaże. Jak nie to nie- Ellie wzruszyła ramionami.
-A ty o czym piszesz?- zapytał
-O życiu.
-Tak, tak. Niall też pisze o życiu. I wychodzą z tego piosenki miłosne...
-Wiesz co Harry? Tobie rzeczywiście brakuje miłości.- powiedziała Ellie i zaczęła go gilgotać. Tarzali się po dywanie ze śmiechu. Jeden łaskotał drugiego przez co wyglądało to jakby się bili.
W takim stanie znaleźli ich ci, którzy wrócili z miasta.
Jak myślicie co będzie dalej? ;P
Wiem, że nie jest to takie dobre jak poprzednie wpisy (według mnie jest tu zbyt mało opisów) , ale pisałam pod wpływem presji, bo Sara znów mi truje cztery litery odkąd dodałam ostatni wpis. (Pisałam to wczoraj późnym wieczorem i większość wymyślałam, także mózg mógł mi się trochę przycmic...)
Nie zrażajcie się jeśli niektóre części nie będą tak dobre jak inne.
OBIECUJĘ, że w przyszłości to się rozwinie i będzie ciekawsze. I to dużo bardziej.. Na razie piszę "wprowadzenie", zapoznanie z tematem. Natala i Sara mogą poręczyć, że to się jeszcze rozkręci, bo czytają moje brudnopisy...
A tymczasem być może jutro dodam kolejną część, w której napiszę pierwszą połowę wieczoru. (Nie dziwcie się, bo u mnie w zeszycie opisywanie 2 dni zajęło pół 96-kartkowego brudnopisu)
No nic. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY TO CZYTAJĄ.
Przypominam o komentarzach, bo nie wiem czy ma sens prowadzenie bloga, którego mało kto czyta...
Jeśli macie jakieś uwagi to walcie śmiało (na błękitną linię ;P)
Nie zrażajcie się jeśli niektóre części nie będą tak dobre jak inne.
OBIECUJĘ, że w przyszłości to się rozwinie i będzie ciekawsze. I to dużo bardziej.. Na razie piszę "wprowadzenie", zapoznanie z tematem. Natala i Sara mogą poręczyć, że to się jeszcze rozkręci, bo czytają moje brudnopisy...
A tymczasem być może jutro dodam kolejną część, w której napiszę pierwszą połowę wieczoru. (Nie dziwcie się, bo u mnie w zeszycie opisywanie 2 dni zajęło pół 96-kartkowego brudnopisu)
No nic. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY TO CZYTAJĄ.
Przypominam o komentarzach, bo nie wiem czy ma sens prowadzenie bloga, którego mało kto czyta...
Jeśli macie jakieś uwagi to walcie śmiało (na błękitną linię ;P)
Kocham Cie <3 Thanks .. Daj następny !!! :D Sam Nice! :D
OdpowiedzUsuń