czwartek, 31 maja 2012

Dzień I: Popołudnie


Moja proźba na początek: kiedy będziecie czytac fargment z kłótnią i potem chwile samotności, proszę wyobrażajcie sobie to tak, jakby to się działo w waszym życiu. Wyobrażajcie jakby czuły się te osoby na żywo. Wtedy będzie to... barwniejsze, bo nie udało mi się napisac więcej o uczuciach.  (Taka blokada w mózgu ;P)

Miłego czytania ;)



Pierwsza do pokoju weszła Sam a zaraz za nią Natalie. Obie się śmiały, ale gdy Sam zobaczyła Harrego i Ellie tarzających się po podłodze, jej uśmiech trochę przygasł jednak razem z Nats rzuciły sie na łóżko z głośnym westchnieniem. Ellie z Harrym jeszcze chwilę "walczyli" na gilgotki, ale w końcu Harry wstał i przybił żółwika śmiejącemu się Louisowi stojącego w drzwiach i Zayn'owi, który opierał się o framugę z rękami w kieszeniach.
-Chcecie coś z kuchni?- zapytał Zayn.
-Pic!- niemal chórem zawołały Sam i Natalie.
  -Ok. Chodź Harry.- chłopcy wyszli i pojawili się po kilku minutach. Zayn niósł tacę ze szklankami a Harry taszczył karton soku, butelkę oranżady i coca-coli.
Harry nalał Ellie soku i podając jej szklankę szepnął "Thank you" (Dziekuję) i wyszedł. W drzwiach obrócił się jeszcze i mrugnął do dziewczyny a ona szybko kiwnęła głową z uśmiechem. Sam przyglądała się temu wszystkiemu z nieufnością w oczach.
Ellie wstała z podłogi i odstawiła pustą już szklankę na stolik.
-Weź odstaw moją jeszcze.- powiedziała Natalie.- Jestem taka padnięta... Przeszliśmy prawie cały Londyn... London Eye, Big Ben... A Tower Bridge przeszliśmy chyba z pięc razy... Brzuch mnie boli od śmiechu! Jeju! Louis tak sadził dzisiaj żartami, że myślałam, że pęknę! A ile zdjęc zrobiliśmy...- wspominała.- A wy co robiliście tu z Harrym? Bo przecież nie sprzątaliście całe 3 godziny.
-Nie. Sprzątanie zajęło nam godzinę a potem gadaliśmy. I uczyłam go grac.
-Musieliście się świetnie bawic.- rzuciła kąśliwie Sam. Ellie ją zignorowała, bo wiedziała, że jeśli się odezwie Sam zaraz będzie okazywac swoją zazdrośc.
Dużo się Ellie nie pomyliła.
-Czemu Harry do ciebie mrugnął?- zaczęła Sam patrząc podejrzliwie na Ellie, która rozłożyla się wygodnie na łóżku bawiąc się telefonem.
-Chciał mi o czymś przypomniec.- wzruszyła ramionami Ellie.
-Tylko że wyglądało to nieco inaczej.- mruknęła.
-Och, Sam, robisz z igły widły...- jęknęła Natalie.
-Nieprawda! Byli te trzy godziny sam na sam i Bóg wie co robili!- zwróciła się oburzona Sam do Natalie.
-Sam, uspokój się. Co w tym złego w tym, że zastaliście mnie z Harrym jak się gilgoczemy na dywanie? Co z tego, że rozmawialiśmy? Jesteśmy przyjaciółmi, a poza tym prawo tego nie zabrania, nie?
-No niby nie, ale wyglądało to jakby coś między wami zaszło.
-Sam, proszę... Nie przesadzaj...- błagała Natalie.
-Natalie nie broń jej!- wybuchnęła Sam.- Bo jak widac nie wystarczy jej uganianie się za Louisem i Liamem! Musi miec jeszcze Harrego!
-Sam. Daj spokój. Jak możesz byc zazdrosna o mnie? Jesteśmy z Harrym TYLKO przyjaciółmi. Nie popadaj w paranoję.- Ellie starała się utrzymac resztki panowania nad sobą. Sam stała na środku pokoju i wymachiwała rękami.
-Ja?! Paranoję?!- krzyknęła.
-Tak. Paranoję. Robisz mi wyrzuty, że spędziłam z Harrym trzy godziny na dobrej zabawie i jeszcze masz pretensje że mu coś obiecałam! Sorry, Sam, ale dla twojej wiadomości przyjaciele są po to, by móc żalic im się w rękaw i usłyszec słowa wsparcia a nie żeby odbijac chłopaka przyjaciółce!- Elle się poderwała.
-Owszem, ale ciekawe jak TY byś się zachowała gdybyś zastała mnie z Liamem lub Louisem w jednoznacznej sytuacji...
-Dziewczyno, co ty wogóle mówisz?! Czy ty siebie słyszysz?!- przerwała jej już mocno wkurzona Ellie.
-Ciesz się, że podoba mi sie tylko Hazza, bo gdybym zaczęła kręcic z którymś z twoich kochasi i w pewnej chwili weszłabyś do pokoju i przyłapałabyś nas razem w...- przerwało jej pukanie do drzwi. Natalie wstała i poszła otworzyc drzwi. Ukazał się w nich Niall.
-Sorki dziewczyny, że przeszkadzam, ale Harry zostawił u was moją gitarę i przyszedłem ją zabrac...
-A, tak... Trzymaj.- Ellie wstała i podała blondynowi instrument.
-Eee... Jeszcze jedno... Nie chcę się wtrącac, ani nic tylko... wszystko słyszeliśmy.
Ellie westchnęła i spojrzała na Sam. Dziewczyna zachowywała się jakby to po niej spłynęło. Ellie miała dośc. Chwyciła swoją gitarę, wzięła kostkę gitarową oraz telefon. Rzuciła tylko jedno spojrzenie Sam po czym wyszła z pokoju zaraz za Niallem.
-Co chcesz teraz zrobic?- spytał cicho, gdy Ellie trzasnęła drzwiami.
-Najpierw idę się uspokoic. Może coś napiszę... Nie wiem- dodałą łamiącym się głosem i odwróciła głowę. Niall podszedł do niej i mocno ją uściskał.
-Przykro mi.- szepnął.
-Niepotrzebnie. - Ellie się odsunęła.- Dziękuję.- powiedziała i ruszyła schodami na dół.

Niall wrócił do pokoju. Harry siedział  na łóżku pod oknem z rękami na kolanach, splecionymi dłońmi (tak jak siadają chłopaki zazwyczaj- w lekkim rozkroku- przyp. autorki) i z pochyloną głową. Louis siedział przy nim, Zayn leżał na łóżku na prawo od drzwi a Liam pisał coś na komputerze.
-I co?- Harry podniósł głowę na dźwięk zamykanych drzwi.
-Ellie poszła na dół z gitarą.
-Czyli nie jest najlepiej.- powiedział Liam odkładając laptopa.
-Tak...- mruknął Niall.
-Może pójdę do niej...?- Louis zerknął na Nialla.
-Czekaj Lou. Ona teraz potrzebuje chwili dla siebie. W końcu pokłóciła się z przyjaciółką...- zatrzymał go Liam.
-Jezu, czuję jakby to była moja wina.- Harry położył się na plecach.
-Nie możesz tak mówic. To sprawa wyłącznie między dziewczynami. My nie mamy się co wtrącac.
-No tak, ale... Z jednej strony jestem zły na Sam, ale z drugiej cieszę się, że tak o mnie walczy... Co jest ze mną nie tak?- spytał.
-Wszystko.- odezwał się Zayn chcąc rozładowac sytuację.- Harry wyluzuj. Do wieczora się pogodzą. Takie są dziewczyny.
-Zayn ma rację. -powiedział Lou.

Ellie poszła do średniej wielkości salonu. Usiadła po turecku, opierając się o sofę i wzięła do ręki gitarę.
Po pierwszych nutach miała mokre oczy. Po niecałej zwrotce po policzkach ciekły jej łzy.
Zastanawiała się dlaczego w ogółe Sam zaczęła ten temat. Ellie rozumiała, że bardzo jej zależy na Harrym, ale nie potrafiła wyjaśnic dlaczego. Później tłumaczyła to jako efekt zmęczenia, jednak teraz...
Ze wszystkich rzeczy jakie powiedziała Sam najbardziej zabolało Ellie to, co przyjaciółka powiedziała o Louisie i Liamie. Wiedziała przecież, że Ellie jest rozdarta pomiędzy zabawnym Louim i romantycznym Li. Ellie wiedziała jak Sam chciała dokończyc zdanie, które przerwał jej Niall: "przyłapałabyś nas razem w łóżku". To bolało okropnie. Ellie zadawała sobie pytanie: Jak Sam mogła?
Dziewczyna postanowiła zagrac swoją ulubioną piosenkę na gitarę autorstwa Avril Lavigne "When your gone". Zawsze kiedy grała uwalniały się emocje. Wyrzucała z siebie złośc, smutek, frustrację, żal i inne uczucia, których było zbyt dużo.
Gdy Ellie na przemian tak dumała i płakała, w jej głowie pojawiły się słowa. Na początku były to pojedyncze wyrazy jednak zmieniały się one w gotowe wersy. I tym razem nie było to w ojczystym języku Ellie (Ellie pochodzi z Polski, ale o jej historii będzie trochę później- przyp. autorki) tylko po angielsku.

If you stop my train,
I dye on one day...
I'm going to destruction,
you can't stoped me
You don't have any instructions
so you don't call me down in dream.

(Jeśli zatrzymasz mój pociąg
umrę w ciągu jednego dnia...
Niszczę się/ Zmierzam do destrukcji
nie możesz zatrzymac mnie
nie masz żadnych instrukcji
więc nie możesz powstrzymac mnie we śnie)
(przyznaję, że po polsku nie ma to sensu, ale w angielskim jakos brzmi ;P)
Ellie pod wpływem impulsu zapisala słowa w telefonie. Nie wiedziała co prawda czy na coś się to przyda i czy to w ogóle ma sens, ale jednak postanowiła potem skonsultowac się z Naillerem. Wysłała do chłopaka smsa.
-Zaczęłam coś pisac.
-Mam przyjśc?- otrzymała odpowiedź.
-Jak skończę to przyniosę, OK?- odpisała.
-OK <3 ;)- napisał Niall.
Ellie zagrała jeszcze kilka piosenek i dokończyła wymyślac zaczętą rymowankę.
If you relive my paine
I give you a smile.
You're my kindred-spirit
and I never tell you a lie!
You're my life
You are mine
You are my love
 my hope,
 my help.
You're mine.

(Jeśli ukoisz mój ból,
dam ci uśmiech.
Jesteś moją bratnią duszą
i nigdy cię nie okłamię.
Jesteś moim życiem,
jesteś mój,
jesteś moją miłością,
moją nadzieją,
moją pomocą.
Jesteś mój.)

Ellie wzięła gitarę i podniosła się. Poszła łazienki ochlapac twarz zimną wodą po czym ruszyła schodami na górę. Przechodząc obok pokoju dziewczyn słyszała cichą rozmowę jednak szybko przeszła obok. Nie była jeszcze gotowa kolejną konfrontację Sam. Zapukała do drzwi.
-Wejśc!- krzyknął Zayn.
-Co robicie?- spytała Ellie siadając na tym samym łóżku, z którego rano spadł Liam.
-Próbujemy kręcic kolejny odcinek "Spin the Harry", ale główny bohater w ciula wali- wyjaśnił Louis, marszcząc z uśmiechem nos. Na dźwięk "w ciula wali" Niall głośno się roześmiał. Niemal leżał na podłodze i widac było, że śmieje się już od dłuższego czasu.
-To nie ja nawalam tylko nie wiadomo o co chodzi prowadzącemu.- powiedział Harry idąc w naszą stronę. Stanął przy Louisie i po chwili stania i nic nie robienia (po prostu stał i patrzył a Ellie gadała z Louisem- przyp. autorki) dźgnął go łokciem w żebra. Niczego niespodziewający się Louis zgiął się w pół, ale zaraz "odwdzięczył" się Harremu szarpiąc go za włosy, czego Hazz wręcz nie znosił.
Gdy się uspokoili, Harry usiadł koło Ellie i zaproponował.
-Słuchajcie. Może byśmy zrobili dzisiaj "Spin the Harry" z innym prowadzącym? Fani byliby zachwyceni... i Harry zadowolony...- zaśmiał się.- To kto jest za?- podniósł rękę. Po kilku sekundach wszyscy mieli ręce w górze.
-Czyli, że źle prowadzę program? Jak to?!- Louis zrobił minę obrażonego dziecka, któremu zabrano ulubioną marchewkę.
-Nie, że źle prowadzisz tylko... Czy aby czasem nie jesteś za stary na takie zabawy?
-Na spełniane marzeń zawsze jest czas.- Lou wysunął dolną wargę do przodu. Ellie się zaśmiała i spróbowała zabrac mu czerwoną czapkę z daszkiem, którą Lou zawsze zakładał, gdy kręcili "Spin the Harry" (mówił, że to jego "znak firmowy"), jednak bez powodzenia.
-Louis, ty stary koniu! Daj się pobawic dzieciom!- śmiał się Zayn.
-Właśnie!- wszyscy zwołali chórem.
-Hmm...- Lou udał, że się zastanawia- Czy Boo Bear ma pozwolic spełnic marzenia innym dzieciom?...- przeszedł się pokoju. Na środku zatrzymał się i podniósł palec wskazujący do góry (nie że mu stanął ;) -piszę to, bo wiem że wsród Was mogą byc takie zboczuchy jak Sara, ja albo Natis ;) -przyp. autorki).
-Boo Bear pstanowił.- kontynuował Louis cienkim głosikiem sepleniąc.- Pozwoli klasnolutkom spełnic swoje mazenia o byciu tak dośkonałym jak śam Boo Bear pod walunkiem, że Wielmozny Boo Bear... - Zayn wtrącił "Chyba wielebny..." i reszta się zaśmiała , co przez chwilę uniemożliwiło Louisowi mówiene, ale po chwili kontynuował.- No więc Boo Bear ma walunek- sam wybierze następcę.- zakończył już swoim normalnym głosem.
Liam wydał z z siebie udawany okrzyk zdziewienia i powiedział "Nie może byc!" (coś podobnego jak Louis darł się" Vas hapening boys"- przyp. autorki) udawano-przerażonym głosem, co znów wywołało falę śmiechu.
Harry wstał i ukłonił się Louisowi mówiąc z uśmiechem: "Co tylko sobie wielebny zażyczy...".
-A moim zastępcą zostanie...- Lou zakrył dłonią oczy, zrobił obrót na jednej nodze z wyciągniętym przed siebie palcem.-... Ellie!
-Co? O nie! Ja nie umiem!- zawołała dziewczyna.
-Dawaj! Może zatrudnimy cię na stałe.- mrugnął do niej Niall.
Ellie rozejrzała sie po pokoju. Wszystkie oczy zwrócone były na nią, wszyscy czekali na jej decyzję. Uśmiechnęła się.
-No dobrze. Skoro tak bardzo chcecie...
-Wiedziałem, że się zgodzisz. Boo Bear będzie z ciebie dumny, zobaczysz.- Louis objął ją rameniem.- Trzymaj czapeję na szczęście. Nikt nie wygląda w niej tak pięknie jak ja, ale na pewno dodaje uroku.- założył jej czapkę na głowę daszkeim do tyłu.
-Zanim zaczniecie, Ellie daj mi przeczytac to, co napisałaś.- powiedział Niall.
-To ty coś dzisiaj napisałaś?- zapytał Liam podchodząc do Niall'a. Ellie kiwnęła głową i podała im telefon. Szybko przeczytali.
-Fajne. Nada się na solówkę, alebo nawet duet tylko jakby to jeszcze przerobił... Co nie Laim?
-Tak, masz rację. Fajne to jest Ellie. To twój pierwszy po angielsku, nie?
-Pierwszy tak długi.- poprawiła go.
Harry wołał ich na "plan filmowy". Wszyscy ustawili się na swoich miajscach.
-Co ja mam tak właściwie robic?- spytała Elllie.
-To co zawsze Louis.-odparł Harry
-Czyli?
-Improwizowac. Wszystko jasne?- wszyscy kiwnęli głowami.- Louis dzisiaj twoja kolej na stanie za kamerą. No to do roboty koty! - powiedział Harry i zaczęło się "Spin the Harry".



Co myślicie? Podoba się? Mam pisac dalej?

DZIĘKUJĘ TYM, KTÓRZY POŚWIĘCAJĄ SWÓJ CZAS I TO CZYTAJĄ.

Informacja:
 Do końca tego dnia (dzień I) został tylko jeden wpis. Potem zaczynam drugi dzień (mniej rozbudowany niż ten, bo większośc wydarzeń dzieje się wieczorem na ognisku (myślę, że warto przeczytac to ognisko, bo na nim/ po nim szykują się diametralne zmiany)). I potem II częśc historii: bardziej zawiła i skomplikowana. Tutaj już bedą dośc długie opisy niezbędne do odtworzenia sytuacji. Przygotujcie się też na zwroty akcji i mnóstwo scen miłości (także +18 :P)
 :-)

wtorek, 29 maja 2012

Dzień I: Lunch/ Popołudnie

    Po skończonej robocie chłopcy musieli się jeszcze przebrać, więc dziewczyny wróciły do pokoju.
    Po kolejnych 15 minutach na korytarzu było słychać śmiechy a potem ciche stukanie do drzwi.
    -Girls, we are ready. (Dziewczyny jesteśmy gotowi)- powiedział Niall tłumiąc śmiech.
    -Ciekawe co znów wymyślili...- mruknęła Natalie z uśmiechem, przypomniawszy sobie pucujących kafelki chłopaków. Wstała i otworzyła drzwi. Okazało się, że zamienili się ubraniami. Niall miał ubranie Louisa (śmiesznie wyglądał w paskach a czerwonych spodniach), Lou- Harrego, Harry- Zayna, Zayn-Liama a Liam-Nialla. W dodatku Louis był na hulajnodze. Kiedy zauważył, że wzrok dziewczyn spoczął na nim, udał, że trąbi w trąbkę Clowna (z takim "Titu, titu"-*przyp. autorki).
    -Naprawdę jesteście gotowi?- Sam podniosła brwi z dezaprobatą.-Który to wymyślił?
    Harry podniósł dumnie głowę, wskazał na siebie kciukiem i powiedział: "Ten gość!". Chłopaki wybuchnęli śmiechem a dziewczyny wywróciły oczami z uśmiechem.
    -To idziemy?- spytała zniecierpliwiona Natalie.- Głodna już jestem. Nie jadłam śniadania.
    -Ja też.- odezwał się Niall który od zawsze dużo jadł, jednak na szczęście nie było tego po nim widać.
    -Come on! (Chodźmy!)- Zayn machnął ręką i ruszył w stronę schodów. Ellie odwróciła się by zamknąć drzwi
    -Czekajcie!- wydarł się Louis.- Ellie czy mogę zostawić u was mój dyliżans?- zwrócił się do dziewczyny.
    -Tylko żeby nie narobił na dywan...- otworzyła drzwi śmiejąc się.
    -O to się nie martw.- uśmiechnął się do niej.
   
    Gdy schodzili na dół szerokimi, drewnianymi schodami do jadalni Harry szedł przodem. Razem z Louisem śpiewali "Old farmer have a farm" (Stary farmer farmę miał) a za nimi szły ich chórki- reszta "bandy".
    Było widać, że ten zespół to paczka zgranych przyjaciół, którzy nieustannie się śmieją i lubią się popisywać (szczególnie chłopcy przed dziewczynami).
    Moment, gdy Harry z Louisem weszli do jadalni było słychać, bo oboje zawyli: "Brrry pani!". Mimo, że kobieta była w kuchni słychać było jej śmiech i serdeczne "Witajcie chłopcy!". Grupa zasiadła się przy stole a pani Linde przyniosła dzbanek z kompotem i tacę szklanek.
    -Pomóc pani?- zaoferowała się Natalie.
    -Nie trzeba dziewczynki, poradzę sobie.- starsza kobieta się uśmiechnęła do nich i skierowała się do kuchni.
    -Jednak ja pomogę.- odezwał się Niall, wstając od stołu i mrugnął do Zayna. Sztyn pokręcił głową śmiejąc się.
    -Nie trzeba Louis. Naprawdę sobie poradzę...A nie, ty jesteś Niall. Tylko czemu wyglądasz dziś jak Louis?- zapytała, jednak nie czekała na odpowiedź.- Ach ta młodzież... No dobrze. Skoro chcesz pomóc to chodź ze mną.
    Staruszka była właścicielką domu, który "Two Directions" wynajmowali. Od samego początku uparła się, że będzie im robić obiady, bo, jak tłumaczyła, brakuje jej kogoś, kim mogłaby się zaopiekować. W ramach kompromisu członkowie grupy obiecali sympatycznej staruszce, że będą sami sobie prali i sami będą sprzątać swoje pokoje.

    Po lunchu pełnym śmiechu Ellie zauważyła, że Harry nagle posmutniał.
    Podczas, gdy reszta chciała iść na miasto, Harry zaparł się, że zostanie i skończy sprzątać w pokoju. Ellie powiedziała dziewczynom gdy wychodziły, że zostanie by rzekomo pomóc Harremu w porządkach. Tak naprawdę Elllie została, bo wiedziała, że kiedy Harrego coś dręczy będzie chciał z kimś pogadać na ten temat. Dziewczyna była jakby mostem między męską i żeńską częścią zespołu, więc większość spraw, które wiązały się z uczuciami do kogoś załatwiano za jej pośrednictwem.
    Gdy skończyli już "ogarnianie" pokoju chłopaków, usiedli na dywanie u dziewczyn.
    -To co robimy? Gramy w Scrable?- zapytała Ellie chcąc choć trochę rozśmieszyć chłopaka, który całą tą godzinę, którą spędzili na sprzątaniu mówił niewiele.
    -A może nauczysz mnie coś grac?- zapytał.
    -Jasne. Przynieś gitarę Nialla to spróbujemy.- odpowiedziała dziewczyna. W zespole tylko ona i Niall potrafili grac na gitarze a Liam na keyboardzie (i tym samym na pianinie i fortepianie). Reszta się do nich uczyła przy okazji.
    -Ok.- Harry podniósł się i wyszedł. Po chwili wrócił z gitarą Nialla w ręku i z kostką gitarową w zębach. Wyciągnął z kieszeni jeszcze stroik i kapodaster.
    -Wziąłem na wszelki wypadek.- wyjaśnił.
    -W porządku. Na początek zagraj te akordy, które umiesz i z których łatwo ci jest robic przejścia.- Harry brzdąknął kilka akordów, m. in. G-dur, D-dur, E-mol i C-dur.
    -Ok. Harry. Powinno wystarczyć. Może coś z tymi akordami... Co powiesz na "Gotta be you"?
    -Może być.- wzruszył ramionami.
    -Dobra. Kapodaster na pierwszym progu... O tak. G-dur, D-dur, E-mol i C-dur. Po osiem uderzeń na każdy. I tak w kółko.- zademonstrowała Elie.
    -Tylko?- zdziwił się Harry.- Łatwe.- skwitował.
    Grali kilka minut w milczeniu. W pewnej chwili Harry przestał grac i odłożył gitarę.    -    -Ellie wiem, że ty będziesz umiała mi pomóc. Gadałem z Louisem, ale on powiedział, że mam się niczego nie bać.- odezwał się.
    -O co chodzi?
    -No bo...- zaczął chłopak.- Chcę powiedzieć Sam, że mi się podoba. Tylko że nie wiem jak. Nie chcę żeby ktoś mnie wyręczał tylko żeby powiedział... jak ja to mam zrobić. Może mogłabyś mi powiedzieć co ona o mnie myśli? Przyjaźnicie się i w ogóle... Chyba dziewczyny mówią sobie takie rzeczy, nie?
    -No mówią. Sam jest...- Ellie spojrzała na niego. Wpatrywał się w nią z nadzieją.- ...jest twoją największą fanką tak szczerze powiedziawszy. Szleje za tobą.
    -Naprawdę? Nie widać tego po niej...
    -Bo też się wstydzi. Widzisz- odłożyłam gitarę i przysunęłam się bliżej niego.- na przykład Niall i Natalie tez boją się sobie powiedzieć, nie? Ale jednak jakimś cudem się do siebie zbliżają. I wystarczyła tylko jedna rozmowa z każdym z nich.- Ellie przyjrzała się Harremu. Wyraz jego twarzy była nieodgadniony. Kontynuowała.- Więc może w tym przypadku ta metoda też podziała. W życiu trzeba ryzykować Harry. Bez ryzyka nie ma życia, jak ktoś kiedyś powiedział.
    -Chyba "Bez jedzenia nie ma życia"...- zaśmiał się Harry. Ellie mu zawtórowała.
    -Tak masz rację. Każdy ma swoją wersję, czego Niall jest przykładem.
    -Czyli mówisz, że powinienem spróbować?
    -A co masz do stracenia?
    -No niby nic. Tylko że nie wiem czy dam radę.
    -Wiesz co... zamyśliła się.-To może nic na razie nie rób. Ja obiecuję, że pogadam z Sam. I dam ci znać. Co ty na to?
    -Ok.- powiedział smutno. Ellie go przytuliła nucąc "Don't worry, be happy". Byc może nie poprawiło mu to humoru, ale na pewno wsparło na duchu.
    Resztę popołudnia spędzili leżąc obok siebie na dywanie i rozmawiając o muzyce, instrumentach, dziewczynach, chłopakach, związkach (m. in. o tym, kto się komu podobał w zespole i kto o o kim myśli), o napisanych piosenkach.
    -Wiesz co Louis kiedyś powiedział?- zapytał Harry.
    -Co?
    -Tylko mu nie mów że ci powiedziałem, bo by mnie chyba zabił.
    -Obiecuję. Dawaj.
    -Powiedział, że żeby się zakochać, trzeba dzielić z tą osobą sny.
    -Serio tak powiedział?- Ellie zrobiło się miękko na sercu.
    -Ja też się zdziwiłem, ze Lou tak natchnęło, żeby powiedzieć coś takiego, ale wiesz, miłość robi z ludźmi różne rzeczy...
    -Harry! Zboczuchu!
    -Ej! Nie to miałem na myśli! A ta tylko o jednym...-śmiał się.
    -Ja ci dam!- Ellie go szturchnęła. Chłopakowi najwyraźniej poprawił się nieco humor.
    -A wiesz że Liam pisze wiersze?
    -On mówi, że to tylko głupie rymowanki.
    -Tylko on tak twierdzi. Niall wiele razy chciał dodac coś z jego kolekcji do piosenek, ale on nie chciał. A wiesz o czym pisze?
    -Nie do końca.
    -O tobie. To znaczy nie bezpośrednio, ale pisze o miłości. Ma tego pełno na laptopie. Kiedyś może ci pokaże,
    -Jak będzie chciał to pokaże. Jak nie to nie- Ellie wzruszyła ramionami.
    -A ty o czym piszesz?- zapytał
    -O życiu.
    -Tak, tak. Niall też pisze o życiu. I wychodzą z tego piosenki miłosne...
    -Wiesz co Harry? Tobie rzeczywiście brakuje miłości.- powiedziała Ellie i zaczęła go gilgotać. Tarzali się po dywanie ze śmiechu. Jeden łaskotał drugiego przez co wyglądało to jakby się bili.
    W takim stanie znaleźli ich ci, którzy wrócili z miasta.



Jak myślicie co będzie dalej? ;P


Wiem, że nie jest to takie dobre jak poprzednie wpisy (według mnie jest tu zbyt mało opisów) , ale pisałam pod wpływem presji, bo Sara znów mi truje cztery litery odkąd dodałam ostatni wpis. (Pisałam to wczoraj późnym wieczorem i większość wymyślałam, także mózg mógł mi się trochę przycmic...)

Nie zrażajcie się jeśli niektóre części nie będą tak dobre jak inne.

OBIECUJĘ, że w przyszłości  to się rozwinie i będzie ciekawsze. I to dużo bardziej.. Na razie piszę "wprowadzenie", zapoznanie z tematem. Natala i Sara mogą poręczyć, że to się jeszcze rozkręci, bo czytają moje brudnopisy...
A tymczasem być może jutro dodam kolejną część, w której napiszę pierwszą połowę wieczoru. (Nie dziwcie się, bo u mnie w zeszycie opisywanie 2 dni zajęło pół 96-kartkowego brudnopisu)

No nic. DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM, KTÓRZY TO CZYTAJĄ.
Przypominam o komentarzach, bo nie wiem czy ma sens prowadzenie bloga, którego mało kto czyta...
Jeśli macie jakieś uwagi to walcie śmiało (na błękitną linię ;P)

poniedziałek, 28 maja 2012

Dzień I: Przedpołudnie


Po wejściu do pokoju Ellie zuważyła, że Samantha leżała na ziemi (Co dziwne z kołdrą i poduszką) a Natalie leżała w łożku ze słuchawkami na uszach i kiwałą głową w rytm muzyki.
-Gdzie byłaś?- spytała nieco zbyt głośno.
-A jak myślisz? Oni mają tam zaduch podobny do tego na wysypisku. Obudzili cię?
-Raczej nie.- Sam wzruszyła ramionami.
Przy ścianie oddzielającej pokój dziewczyn od pokoju chłopców spała Sam, bo najciężej było ją obudzic (nawet warkot traktora niewiele by zdziałał). Kiedyś spała tam Ellie, ale ze względu na "twardosennośc" Sam dziewczyny się zamieniły. Łóżko po lewej zajmowała Natalie a Ellie spała zazwyczaj pośrodku. W przypadku chłopaków nigdy nie wiadomo było które łóżko jest czyje, bo co noc się wymieniali, albo po prostu spali w dwie osoby na jednym, co jak później tłumaczyli było efektem tego, że nie mieli siły zastanawiac się które łóżko jest jeszcze wolne.
Ellie podeszła do szafy wyciągnęła przybory do stylizacji włosów oraz kosmetyki i poszła do łazienki.
Po jej powrocie Natalie poszła się ubierac. Ellie miała na sobie luźną białą tunikę i czarne, połyskujące legginsy i wysokie koturny a Natalie ubrała się w błękitny jednoczęściowy kostium z długimi nogawkami i czarne pantofle na wysokim obcasie.
Samantha wstałą z ziemi i przeniosła się na łóżko najwyraźniej w celu dalszego spania. Była 10:57 i najwyższy czas by ją obudzic.
-Sam wstawaj- potrząsnęła nią Ellie, ale ta tylko mruknęła "Jeszcze chwilę..." i przewróciła się na drugi bok.
-Ja to zrobię.- odezwała sie Natalie podchodząc. Chwyciła za rąbek kołdry i mocno szarpnęła. Sam sturlała się z łóżka i wylądowała na pododze z nosem w dywanie.
-Aua...- jęknęła.
-Wstawaj, bo na południe idziemy na lunch . Poza tym obiecałaś Harremu, że zrobicie dzisiaj próbę po lunchu, nie pamiętasz?- zagadała Natalie.
Sam poleżała jeszcze chwilę, udając że się zastanawia po czym niechętne wstała, zabrała swoje rzeczy z szafy i podreptała do łazienki.
Sam podobała się Harremu a Harry jej, jednak nie umieli sobie tego okazac. Żaden nie miał odwagi by zdobyc się na takie wyznanie więc spędzali każdy dzień na delikatnych flirtach i próbach zwrócenia uwagi. Można by powiedziec że gdyby nie reszta zespołu to tych dwoje nawet by nie wiedziało, że podoba się temu drugiemu.
Co do uczuc to Ellie i Natalie tez były zauroczone. Natalie w Niall'u, który według Nats był słodki i który uważał, że Natalie to super dziewczyna. Tych dwoje nieco śmielej flirtowali, więc ich znajomośc rozwijała się szybciej niż relacjie między Sam i Harrym, chociaż nie wystarczająco szybko, by w najbliższym czasie zostali parą. Członkowie "Two Directions" wiedzieli, że tych dwoje do siebie pasuje i kiedyś będą ze sobą chodzic jednak żaden nie miał pomysłu jak pomóc im stworzyc więzi.
Sprawa z zauroczeniam Ellie miała się jakby najgorzej, ponieważ zakochała się w dwóch chłopcach: Louisie i Liamie. Co gorsze oni też wykazywali zainteresowanie dziewczyną. Według Ellie Louis był osobą dowcipną, z którą można porozmawiac na każdy temat a oprócz tego tych dwoje naprawdę potrafiło się ze sobą dogadac: umieli przez wiele godzin rozmawiac na jeden temat- wymieniali się doświadczeniami, opiniami, obalali plotki. Poza tym byli nieformalnie "szefami" grupy: oboje byli śmiali i otwarci.
Ellie uważała, że Liam to uroczy, dojrzały mężczyzna o pięknych włosach i zniewalającym uśmiechu. Ona miała go za romantyka i miałą rację, bo Liam bardzo się starał spodobac dziewczynie. Uważał ją za swojego aniołka, który przynośi mu szczęście. Oboje chłopcy trochę rywalizowali ze sobą, ale nie na tyle by zniszczyło to ich szczerą przyjaźń. Lubili z siebie żartowac, ale kto nie lubił? Były to bowiem serdeczne zaczepki i jeszcze się nie zdarzyło, by ktoś się obraził z tego powodu.
*
Gdy dziewczyny weszły do pokoju chłopaków Sam była ubrana w kwiecistą falbaniastą spódnicę z kremową bokserkę i efektownym kolorowym sweterkiem, który przykuwał wzrok. Na nogach miała materiałowe sandałki na koturnie, co mimo pogody (była wczesna wiosna) wydawało się Sam dośc dobrym pomyslem.
Na środku pokoju stał odkurzacz a Harry męczył się z przymocowaniem rury.
-Eee... Harry, gdzie reszta? Czemu wy jeszcze nie gotowi?- spytała Sam.
-W łazience. Lou wymyślił, że wypucują tam kafelki. A mnie zmusili do odkurzania, bo przegrałem w marynarzyka.- zrobil urażoną minę dziecka, co wywołało usmiech na twarzach dziewczyn. Po chwili tę minkę zastąpił grymas irytacji a chłopak zaklął.- Piepszona rura!
-Pucują kafelki?- Ellie nie kryła zdziwienia. Uznała, że chwila, gdy czwórka chłopaków myje łazienkę a jeden męczy się z odkurzaczem jest warta uwiecznienia, wyciągnęła telefon z przewieszonej przez ramię torebki i pstryknęła Harremu zdjęcie po czym ruszyła do łazienki skąd dochodził rytm piosenki Sidney'a Samsona "Riverside". To co zobaczyła było tak śmieszne, że idąca za nią Natalie po jedynie zerknięciu w głąb pomieszczenia, cofnęła się zataczając ze śmiechu.
Cała czwórka klęczałą na kafelkowej posadzce ze ścierkami w ręku i zawzięcie szorowała podłogę w rytm muzyki. Tyłem do drzwi klęczał Louis i Zayn, Liam był zwrócony bokiem a Niall przodem, jednak jeszcze jej nie zauważył. Ellie pomyślała, że nie zmarnuje takiej okazji, więc zrobiła tylko kilka fotek i przełączyła aparat na kamerę. Po minucie nagrywania Niall podniósł głowę.
-Ellie!- krzyknął. Louis odwrócił się w stronę kamery i  "zamerdał" tyłkiem szeroko się uśmiechając. Wziął ścierę do ręki i pomachał nią drąc się "Hej! Hi! Hello!" (hej, haj, heloł) po czym wrócił do czyszczenia. Pozostali sie śmiali. Zayn wstał podszedł i do kamery.
-Wiosenne porządki.- powiedział wskazując chłopaków.
Ellie wyłączyła kamerę.
-Oryginalnie. Fani będą zachwyceni.-powiedziała do Louisa i śmiejąc się wyszła do pokoju, gdzie Harry z pomocą Sam uruchomił odkurzacz i właśnie kończył odkurzac dywan.
-Nagrałaś to?- spytała Natalie, która leżała na łóżku jeszcze się śmiejąc.
-Co do minuty.- odpowiedziała Ellie.

Na życzenie Sary, która truje mi cztery litery caaały dzień o tej części. Ogarnij się ;P

piątek, 25 maja 2012

Krótko o opowiadaniach

Tutaj będę zamieszczać moje opowiadanie o One Direction. Mam nadzieję, że wam się spodoba. Już niedługo pierwsza cześć ;)

Ogólnie piszę o sobie, z udziałem chłopaków. Będzie coś o miłości, potem ciąży, odejściu z zespołu, napadzie... Obiecuję, że będzie ciekawie. Moim znajomym (np. autorce bloga http//:thebest-onedirection.blogspot.com, mojej Natalie) się podoba, więc postanowiłam dać to do ocenienia na forum. 
Oczekuję szczerej opinii od Ciebie.

Pozdróffka :P

Dzień I: Poranek

Dzień zaczął się jak co dzień. Pierwsza wstała Ellie, potem Natalie, a na końcu Samantha, którą zawsze ciężko zwalić z łóżka. Byłą 9:30 (dwie ostatnie dziewczyny jeszcze spały) a z pokoju obok, który należał do ich męskiej części zespołu już dobiegały krzyki i śmiechy.
    - Gdzie jest mój grzebień?! Harry! Proszę cię! Bo połamiesz!- darł się Zayn, który rozpoczął codzienny rytuał z grzebieniem. W tle jego krzyków słychać było salwy śmiechu pozostałych.
    Po 45 minutach stało się to nie do zniesienia, więc już kompletnie ubrana Ellie poszła ich uciszyć.
    Głośno zapukała do drzwi. Śmiechy na chwilę ustały, ale zaraz było słychać huk, głośne "Aua!" i znów śmiechy.
    Otworzył Niall w samych slipkach z "anielskim smilem" i potarganymi włosami.
    -Cześć Ellie!- powiedział.
    -Hej! Mam pytanie: czy moglibyście być nieco ciszej, bo dziewczyny jeszcze śpią? A poza tym jestem ciekawa z czego się tak śmiejecie...
    Niall obejrzał się za siebie.
    -Jeśli powiem ci, że Zayn i grzebień to będziesz wiedziała o co chodzi?- Ellie skinęła głową z uśmiechem- A co do uciszenia ich to... Raczej nie na moje siły. Może sama wejdziesz i spróbujesz?- gestem zaprosił ją do środka. Weszła z wahaniem i od razu tego pożałowała, bo w jej stronę leciał grzebień, prawdopodobnie rzucony przez Harrego. Ellie zdążyła się uchylić, ale niestety Niall nie miał tyle szczęścia. Dostał w czoło. Sekundę później zostali niemal staranowani przez Zayna, który nareszcie odzyskał grzebień i pognał do łazienki omijając podstawiane mu pod nogi haki. Zdążył tylko rzucić "Cześć Ellie! Sorry!" i zniknął za drzwiami łazienki. Dziewczyna odwróciła się do Nialla. Blondyn potarł dłonią czoło.
    -Sama widzisz.- powiedział.
    Chłopaki ciągle wpadali na pomysł, żeby poprzeszkadzać Zaynowi, toteż zaczęli krzyczeć i walić w drzwi łazienki.
    Ellie postanowiła działać radykalnie, bo zwykłe proszenie o spokój nic by nie dało, toteż wyszła na środek i krzyknęła:
    -Chłopaki! Spokój! Zamknijcie się! Niech się odezwie ten, kto jest dzisiaj w miarę normalny!- podziałało, bo w pokoju zaległa cisza. Było słychać tylko ciche mruczenie w tle.
    Uspokoili się i odwrócili w stronę dziewczyny, która stała na środku zabałaganionego już od rana pokoju (chłopcy musieli sprzątać prawie codziennie...). Wszyscy byli w slipkach. Wszyscy oprócz Harrego, który miał na sobie niebieskie majtki z napisem z tyłu "I'm Harry!" (wiele razy się nimi chwalił). Louis miał w ustach w połowie ugryzioną marchewkę. Cała scena wyglądała wręcz komicznie, w dodatku Zayn wyjrzał z łazienki ze zdezorientowaną miną.
    Zrobiło się cicho jak makiem zasiał. W momencie, gdy Ellie zorientowała się, że patrzy na nią czwórka a nie piątka chłopców, zza pleców dziewczyny słychać było jakieś dziwne dźwięki. Okazało się, że owe "mruczenie" to nic innego jak chrapanie Liama. Ellie podeszła do łóżka po prawej stronie. Spod kołdry wystawały ciemnoblond delikatne loczki, więc podeszła i odsłoniła głowę posiadacze tych włosów. W tej samej chwili Liam gwałtownie otworzył oczy, potem wierzgnął rękami i nogami jakby chciał usiąść i spadł z łóżka. Znalazł się na czworakach, z kołdrą pod sobą. Na szczęście on jako jedyny zakładał na noc spodenki, więc oszczędził Ellie niezbyt przyjemnego widoku swojego tyłka. Chłopak szybko się pozbierał i po chwili już stał.
    -Cześć Ellie- powiedział. Dziewczyna nie mogła powstrzymać śmiechu, więc głośno się roześmiała a po niej reszta wybuchnęła śmiechem.
    -No, Liam. Wychodzi na to, że tylko ty jesteś dzisiaj w miarę normalny. Ja cię podziwiam.- śmiała się.- Chłopaki pamiętajcie, że mamy lunch z Panią Linde na dwunastą. Staruszka się krząta od rana na dole.- zwróciła się do chłopaków.- Aha i moglibyście nieco ogarnąć tutaj... Otworzyć okna...- dodała i zmarszczyła nos z uśmiechem.
    -Co już odwykłaś ze swojskich zapachów ze wsi?- zaśmiał się Harry
    -Nie ma porównania między tutejszymi jak to nazwałeś swojskimi zapachami, bo w Polsce PACHNIE.
    -Krowimi plackami?- kontynuował Harry.
    -Choćby nawet.- Ellie posłała mu uśmiech po czym wyszła.


*Tą panią Linde wymyśliłam. ;)

Dziękuję tym, którzy zechcieli przełamać lody i przeczytać ten pierwszy fragment. Bardzo proszę o komentarze. ;P

Pragnę podziękować mojej Natalie, gdyż to ona zaraziła mnie modą na blogowanie i  na pisanie opowiadania.  :* Loffciam Cię Natis! :*