piątek, 25 maja 2012

Dzień I: Poranek

Dzień zaczął się jak co dzień. Pierwsza wstała Ellie, potem Natalie, a na końcu Samantha, którą zawsze ciężko zwalić z łóżka. Byłą 9:30 (dwie ostatnie dziewczyny jeszcze spały) a z pokoju obok, który należał do ich męskiej części zespołu już dobiegały krzyki i śmiechy.
    - Gdzie jest mój grzebień?! Harry! Proszę cię! Bo połamiesz!- darł się Zayn, który rozpoczął codzienny rytuał z grzebieniem. W tle jego krzyków słychać było salwy śmiechu pozostałych.
    Po 45 minutach stało się to nie do zniesienia, więc już kompletnie ubrana Ellie poszła ich uciszyć.
    Głośno zapukała do drzwi. Śmiechy na chwilę ustały, ale zaraz było słychać huk, głośne "Aua!" i znów śmiechy.
    Otworzył Niall w samych slipkach z "anielskim smilem" i potarganymi włosami.
    -Cześć Ellie!- powiedział.
    -Hej! Mam pytanie: czy moglibyście być nieco ciszej, bo dziewczyny jeszcze śpią? A poza tym jestem ciekawa z czego się tak śmiejecie...
    Niall obejrzał się za siebie.
    -Jeśli powiem ci, że Zayn i grzebień to będziesz wiedziała o co chodzi?- Ellie skinęła głową z uśmiechem- A co do uciszenia ich to... Raczej nie na moje siły. Może sama wejdziesz i spróbujesz?- gestem zaprosił ją do środka. Weszła z wahaniem i od razu tego pożałowała, bo w jej stronę leciał grzebień, prawdopodobnie rzucony przez Harrego. Ellie zdążyła się uchylić, ale niestety Niall nie miał tyle szczęścia. Dostał w czoło. Sekundę później zostali niemal staranowani przez Zayna, który nareszcie odzyskał grzebień i pognał do łazienki omijając podstawiane mu pod nogi haki. Zdążył tylko rzucić "Cześć Ellie! Sorry!" i zniknął za drzwiami łazienki. Dziewczyna odwróciła się do Nialla. Blondyn potarł dłonią czoło.
    -Sama widzisz.- powiedział.
    Chłopaki ciągle wpadali na pomysł, żeby poprzeszkadzać Zaynowi, toteż zaczęli krzyczeć i walić w drzwi łazienki.
    Ellie postanowiła działać radykalnie, bo zwykłe proszenie o spokój nic by nie dało, toteż wyszła na środek i krzyknęła:
    -Chłopaki! Spokój! Zamknijcie się! Niech się odezwie ten, kto jest dzisiaj w miarę normalny!- podziałało, bo w pokoju zaległa cisza. Było słychać tylko ciche mruczenie w tle.
    Uspokoili się i odwrócili w stronę dziewczyny, która stała na środku zabałaganionego już od rana pokoju (chłopcy musieli sprzątać prawie codziennie...). Wszyscy byli w slipkach. Wszyscy oprócz Harrego, który miał na sobie niebieskie majtki z napisem z tyłu "I'm Harry!" (wiele razy się nimi chwalił). Louis miał w ustach w połowie ugryzioną marchewkę. Cała scena wyglądała wręcz komicznie, w dodatku Zayn wyjrzał z łazienki ze zdezorientowaną miną.
    Zrobiło się cicho jak makiem zasiał. W momencie, gdy Ellie zorientowała się, że patrzy na nią czwórka a nie piątka chłopców, zza pleców dziewczyny słychać było jakieś dziwne dźwięki. Okazało się, że owe "mruczenie" to nic innego jak chrapanie Liama. Ellie podeszła do łóżka po prawej stronie. Spod kołdry wystawały ciemnoblond delikatne loczki, więc podeszła i odsłoniła głowę posiadacze tych włosów. W tej samej chwili Liam gwałtownie otworzył oczy, potem wierzgnął rękami i nogami jakby chciał usiąść i spadł z łóżka. Znalazł się na czworakach, z kołdrą pod sobą. Na szczęście on jako jedyny zakładał na noc spodenki, więc oszczędził Ellie niezbyt przyjemnego widoku swojego tyłka. Chłopak szybko się pozbierał i po chwili już stał.
    -Cześć Ellie- powiedział. Dziewczyna nie mogła powstrzymać śmiechu, więc głośno się roześmiała a po niej reszta wybuchnęła śmiechem.
    -No, Liam. Wychodzi na to, że tylko ty jesteś dzisiaj w miarę normalny. Ja cię podziwiam.- śmiała się.- Chłopaki pamiętajcie, że mamy lunch z Panią Linde na dwunastą. Staruszka się krząta od rana na dole.- zwróciła się do chłopaków.- Aha i moglibyście nieco ogarnąć tutaj... Otworzyć okna...- dodała i zmarszczyła nos z uśmiechem.
    -Co już odwykłaś ze swojskich zapachów ze wsi?- zaśmiał się Harry
    -Nie ma porównania między tutejszymi jak to nazwałeś swojskimi zapachami, bo w Polsce PACHNIE.
    -Krowimi plackami?- kontynuował Harry.
    -Choćby nawet.- Ellie posłała mu uśmiech po czym wyszła.


*Tą panią Linde wymyśliłam. ;)

Dziękuję tym, którzy zechcieli przełamać lody i przeczytać ten pierwszy fragment. Bardzo proszę o komentarze. ;P

Pragnę podziękować mojej Natalie, gdyż to ona zaraziła mnie modą na blogowanie i  na pisanie opowiadania.  :* Loffciam Cię Natis! :*

1 komentarz: