Haha! Zdążyłąm przed piątkiem. Dzięki tym, którzy czekali :*
A oto obiecany 5 rozdział.
P.S. Dodałam to ze swojego komputera a u mnie nie działa "
ć", więc zamiast tego będzie "c". Za to przepraszam :/ :P
Miłego czytania!
Po godzinie nagrywania film był gotowy i Liam właśnie umieszczał go w sieci. Ellie siedziała na podłodze i czekała na pierwsze opinie fanów na temat "Spin the Harry".
-Jak się czujesz?- usiadł koło niej Harry.
-Lepiej. Dzięki wam. Jesteście najlepsi.- uśmiechnęła się do niego.
-Wydaje mi się, że to przeze mnie.- powiedział cicho.
-Co?
-Twoja kłótnia z Sam.
-Harry... To nie twoja wina. Z resztą znając nas jutro już będzie normalnie.- powiedziała Ellie bez przekonania. Teraz już wiedziała, co Sam od dawna chodziło po głowie tylko szkoda, że zechciała wyrzucic to z siebie w takich okolicznościach.
-Ej! Słuchajcie mamy już ponad 100 wyświetleń! W zaledwie kilka minut!- wykrzyknął uradowany Liam- A na facebooku tyle samo komentarzy i lajków! "Kochamy was", "Jesteście najlepsi", "Ellie prowadzi ten program równie fajnie jak Louis".
-Wow. Skomentował z radością Zayn. Ellie z Harrym wstali i zerknęli na ekran laptopa. Liam spojrzał na Ellie a potem na Louisa.
-Moja szkoła- ciemnowłosy blondyn w czerwonych spodniach podniósł dumnie głowę.
-Chciałoby się.- zaśmiała się Ellie.
-Lou masz konkurencję!- zachichotał Niall.
-Taką konkurencję to ja mógłbym miec zawsze.- powiedział cicho Louis i objął jedną reką Ellie spoglądając jej w oczy. Ona też spojrzała w te piękne, zielone tęczówki... I szybko odwróciła wzrok a jej policzki zapłonęły rumieńcem. Wszyscy z obecnych udawali, że niczego nie zauważyli, bo byli przyzwyczajeni do jawnych podrywów Louisa.
-Ellie czy chciałabys się teraz zając tekstem ze mną?- zwrócił się Niall do dziewczyny tym samym wyciągając ją z zamyślenia.
-Ok.- powiedziała podnosząc z ziemi swoją leżącą dotychczas na ziemi gitarę.
Gdy skończyli, mieli już względnie określoną tonację i rytmikę. Ellie spojrzała na zegarek w telefonie- była 19.34.
Dziewczyna omiotła wzrokiem pokój. Harry siłował się z Zaynem na łóżku naprzeciwko drzwi głośno się smiejąc i czasem klnąc. Louis siedział z Liamem na łóżku na prawo od drzwi.
Niall sprzątnął kartki i odłożył na bok gitary. Potem stanął na środku pokoju i chwilę przyglądał się walczącemu Harremu i Zaynowi. Niespodziewanie diabelsko się uśmiechnął po czym wziął rozbieg i rzucił się na nich. Chłopcy wydali z siebie tylko cichy jęk mimo, że wylądował na nich całym ciałem. Niall mimo tego, że lubił jeśc, był niemal chuderlakiem.
Po chwili całą trójka okładała się czym tylko się dało i mieli z tego nielada zabawę.
Po chwili Louis zaęty dotychczas ożywioną dyskusją z Liamem zuważył zamieszanie i wstał.
-Let's make a sundwich! (Zróbmy kanapkę!)- krzyknął i rzucił się na pozostałych. Zaraz po nim Liam, który wcześniej jeszcze pokręcił głową z uśmiechem. Wszystko to wywołała głośne jęki pomieszane ze śmiechem. Ellie stała przy drzwiach i przyglądała się temu wszystkiemu z rozbawieniem, robiąc zdjęcia telefonem. Chłopaki zauważyli, że dziewczyna stoi i na nich patrzy. Najwyraźniej mało im było ciężaru, bo zaraz zaczęli ją wołac, by do nich dołączyła.
Chodź Ellie!... Aua!... Zmieścisz się!... A masz!- darł się Zayn jednocześnie okładając Nialla i Liama poduszką.
Ellie pomyślała "Raz kozie śmierc", odłożyła telefon i podobnie jak pozostali wzięła rozbieg. Celowo jeszcze odbiła się od ziemi, by chłopaki poczuli mocniej jej upadek. W najgorszej sytuacji był Harry, bo chwilowo przegrywał i był na samym dole taj "Kanapki", więc zaraz był słychac głośne "Aaa! Ellie! Ooo!."
Dziewczynie też się oberwało, a jakże! Przynajmniej dziesięc razy dostała poduszką (najwyraźniej chłopcy ją oszczędzali, bo np. Louis czy Niall byli bardziej poobijani),około trzech razy leżała na ziemi i ze dwa wszyscy leżeli na niej. Ellie nie była dłużna, bo przynajmniej raz udało jej się pociągnąc każdego z nich za włosy, przynajmniej dwójka z nich została zdzielona poduszką i przez nią spadła z łóżka.
Gdy wojna się skończyła leżeli wszyscy w kółku na podłodze głowami do środka koła, ciężko dyszeli i jeszcze się śmiali. Każdy z nich był czerwony na twarzy. Była 20:23.
-Ej może byśmy jeszcze coś zrobili?- zapytał Zayn.
-Co powiecie na... wierszyki?-zasugerowała Ellie siadając.
-Masz na myśli rymowanki?- Liam przewrócił się na brzuch i wsparł na łokciach.
-Tak. Jedno z nas zacznie, na przykład ja. Drugie znajdzie rym do tego słowa.- wyjaśniła Ellie.
-Ja w to wchodzę.- Niall usiadł po turecku. Louis poczuł zapowiedź dobrej zabawy i też usiadł.
-Wchodzę.- oznajmił.
-Może byc ciekawie...- powiedział Zayn uśmiechając się i podniósł się. Liam zrobił to samo. Tylko Harry jeszcze leżał i ociągał się ze wstaniem. W końcu się zdecydował.
-Gram, ale nie wstaję. Zbyt dobrze mi się leży.- zaśmiał się i położył głowę na nogach Ellie.
-Znacie zasady?- zapytała Ellie. Kiwnęli głowami.- Idziemy po kolei. Który chce zacząc?
Louis podniósł rękę.
-Ok. Zaczynaj.
-Uwaga zaczynam!- ogłosił.- Jajko.
-Co?!- zdziwił się Niall, który siedział po prawej stronie Louisa.
-Jajko.- odparł spokojnie Lou a wszyscy się zaśmiali.
-Dobra... Majko.
-Co to jest?- zaśmiał się Harry.
-Jak jest imię Majka to woła się Majko, nie? Można to też tłumaczyc jako nazwę narkotyku.- wyjaśnił blondynek.
-Ok. Zaliczamy Louis?- Ellie zwróciła się do najstarszego członka zespołu.
-No, ja bym się kłócił...- powiedział z diabelskim uśmiechem.
-Twój problem. Nawet ja nie znalazłam rymu. Według mnie możemy zaliczyc. Dobra. Teraz Niall wymyślaj słowo.
-Ehm... Łóżko.-
-No to idąc tropem zawółań- kaczuszko.- powiedział Liam z uśmiechem.- Dla ciebie Ellie... Okno.
-Eee... Okno, okno... Mokną. Harry- słowo telefon.
-Salceson.- odparł chłopak bez namysłu. Reakcja pozostałych była taka: najpierw salwa śmiechu potem głośne "Co?!" a potem znów brecht.
-Rymuje się!- zaprotestował loczek. Zayn trącił go ręką w ramię a Louis wychylił się zza Zayna rozłożoną dłonią pacnął Harrego w brzych. Chłopak zwinął się pod wpływem zaskoczenia, śmiechu i chyba też bólu a Louis z szatańskim uśmechem powrócił do dawnej pozycji. Wszyscy się śmiali a Harry odpłacił się przyjacielowi podobnym: podniósł się i walnął Lou w plecy po czym szybko wrócił do poprzedniej pozycji.
"Tak oto Larry Stylinson okazuje sobie miłośc.", pomyślała Ellie. Fani i sami chłopcy nazwali przyjaźń Harrego z Louisem mianem Larry Stylinsona, co pochodziło od połączenia ich imion i nazwisk.
-Niech ci będzie Hazz.- Ellie poczochrała loczka po włosach.- Wymyślaj dla Zayna.
-Moje ulubione słowo: kot.
-Płot- odpowiedział Zayn i odwrócił się do Louisa.- Fotografia.
-Pornografia...- powiedział cicho Louis a Niall odchylił się do tyłu i zaniósł śmiechem.- Dobra a tak na poważnie... Kaligrafia?- poprwaił sie Lou widząc tą reakcję.
Po zakończeniu tej kolejki zrobili jeszcze z siedem. Padały takie słowa jak: królik- ciulik (oczywiście Louis), świnia- brzoskwinia (Ellie), kura- stara rura (Zayn), firanka- Franka (Niall), pralka- tralka (Liam) i zlewki. W przypadku tego słowa Liam miał zapewne na myśli probówki w chemii ale Harry przetłumaczył to jako małe zlewy i wymyślił rym- zgrzewki (jak można się domyślic: zgrzewki piwa).
Pożegnali się około 22:30, kiedy nikt nie miał już siły wymyślic więcej.
Ellie weszła cichaczem do pokoju. Sam i Natalie już spały i dziewczyna cieszyła się, bo jak na razie nie chciała rozmawiac z żadną z nich.
Gdy wyszła spod prysznica zauważyła, że Natalie siedzi na łóżku.
-Obudziłam cię?
-Nie. Czekałam na ciebie.
Zapadła chwila ciszy a Ellie w tym czasie pościeliła sobie łóżko, położyła się na wznak i włożyła telefon pod poduszkę.
-Ellie... Sam chciała cię...- zaczęła Natalie.
-Nats, jeśli Sam ma mi coś do powiedzenia niech to sama zrobi, ok?- przerwała jej Ellie.
-Dobra powiem jej to.- westchnęła Nats. Ellie położyła się wygodnie na boku i przykryła kołdrą.
-Śpisz?- zapytała po 10 minutach Natalie.
-Nie.- mruknęła Ellie.
-Zabolało cie to, nie?
-Ale co?- Ellie podniosła głowę i spojrzała na Natalie nieprzytomnym wzrokiem.
-No to, co Sam powiedziała o Lou i Liamie...
-No... zdołowało mnie to.- odpowiedziała szczerze Ellie i usiadła, świadoma że w ciągu najbliższych kilku minut czeka ją rozmowa na ten temat.
-Powiesz mi o czym tak naprawdę gadaliście z Harrym?
-No... Posprzątaliśmy, potem graliśmy potem Harry mówił o pewnym problemie... Nie mogę powiedziec. Tajemnica przyjacielska. Gadaliśmy jeszcze o tym, że ja i Liam piszemy wiersze.- powiedziała ogółem Ellie, nie mając siły mówic o szczegółach.
- Mówił o Sam, nie?
-Między innymi.
-Wszyscy się zastanawiają kiedy powie jej co do niej czuje.
-Myślę, że niedługo.
-To przez Sam tyle zwlekał, prawda?
-Raczej nie. Myślę, że po prostu nie miał odwagi jej się przyznac.
-Pytał cię o radę jak ma to zrobic?
-Tak. To go męczyło cały lunch.
-Aha.- mruknęła Nat. Leżały dłuższą chwilę w milczeniu. Ellie myślała o dzisiejszym dniu. O poranku, rozmowie z Harrym, kłótni z Sam, zabawach z chłopakami... To wszystko wydawało jej się jakimś innym życiem albo sztuką graną na scenie. Ellie była swiadoma jak bardzo kruche jest zycie i że jest tylko aktorką, która w każdej chwili może zejśc ze sceny lub po prostu przegrac życie w niefortunnej loterii... (odwołanie do przeszłości Ellie, ale o tym w dniu 2.- przyp. autorki).
-Ellie?- zagadnęła Natalie.
-Hm?
-Może chciałabyś pogadac o Louisie i Liamie?- zaproponowała Nat.- Widziałam jak to dzisiaj przyjęłaś.- dodała.
-Chodź tu.- Ellie przesunęła się, zrobiła Natalie miejsce i położyły się obok siebie.- Co chcesz wiedziec?- zapytała.
-Dużo myślałam o tym, kto się komu podoba w zespole i doszłam do wniosku, że tylko ty nie okazujesz tego. Chłopaki próbują cię podrywac i zwrócic twoją uwagę a ty jesteś jakby... obojętna. Dlaczego?
-Bo mam świadomośc jakby to wpłynęło na stosunki w zespole. Wyobraź to sobie: dwóch kumpli podrywa jedną dziewczynę
a ona musi wybrac jednego z nich. Teraz pomyśl jakby to się skończyło.
-Pewnie rywalizacją i próbą prześcignięcia się...- westchnęła Nat.- Ale co zrobisz jak zapytają cię którego z nich wolisz bardziej?
-Powiem prwadę- że nie potrafię wybrac. Wolę się kryc z uczuciem niż potem nosic winę, że przeze mnie rozpadł się zespół. A jeśli będą nalegali to po prostu odejdę.
-Tak po prostu? Bez niczego?
-Tak, bo jeśli przeze mnie dwoje przyjaciół ma stac się wrogami to lepiej żeby w ogóle mnie nie było, nie?
-No niby masz rację... A powiedz mi: Harry na serio chce powiedziec Sam co czuje?
-No przecież bym cię nie okłamała.
-Ale czad. To znaczy fajnie. Teraz wszystko będzie jasne.
-No...- zapadła chwila milczenia. Ellie poczuła, że oczy jej się same zamykają ze zmęczenia.
-Chyba czas spac.- powiedziała.
-No wiem, ale tak mi tu wygodnie...- zaśmiała się Nats przeciągając się.
-Możesz tu zostac, ale nie obiecuję, że nie znajdziesz się na ziemi w nocy...- zażartowała Ellie.
-To ja wolę nie ryzykowac.- Natalie przeniosła się na swoje łóżko.- Dobranoc.
-Dobranoc- Ellie ułożyła się wygodnie.- Aha, Nats, jeszcze jedno.
-Co takiego?
-Nie budźcie mnie jutro, ok?
-Załatwione.- zaśmiała się Natis.
Ellie zamknęła oczy. Szybko wtuliła się w ramiona Morfeusza i odpłynęła w błogi niebyt.