Moja proźba na początek: kiedy będziecie czytac fargment z kłótnią i potem chwile samotności, proszę wyobrażajcie sobie to tak, jakby to się działo w waszym życiu. Wyobrażajcie jakby czuły się te osoby na żywo. Wtedy będzie to... barwniejsze, bo nie udało mi się napisac więcej o uczuciach. (Taka blokada w mózgu ;P)
Miłego czytania ;)
Pierwsza do pokoju weszła Sam a zaraz za nią Natalie. Obie się śmiały, ale gdy Sam zobaczyła Harrego i Ellie tarzających się po podłodze, jej uśmiech trochę przygasł jednak razem z Nats rzuciły sie na łóżko z głośnym westchnieniem. Ellie z Harrym jeszcze chwilę "walczyli" na gilgotki, ale w końcu Harry wstał i przybił żółwika śmiejącemu się Louisowi stojącego w drzwiach i Zayn'owi, który opierał się o framugę z rękami w kieszeniach.
-Chcecie coś z kuchni?- zapytał Zayn.
-Pic!- niemal chórem zawołały Sam i Natalie.
-Ok. Chodź Harry.- chłopcy wyszli i pojawili się po kilku minutach. Zayn niósł tacę ze szklankami a Harry taszczył karton soku, butelkę oranżady i coca-coli.
Harry nalał Ellie soku i podając jej szklankę szepnął "Thank you" (Dziekuję) i wyszedł. W drzwiach obrócił się jeszcze i mrugnął do dziewczyny a ona szybko kiwnęła głową z uśmiechem. Sam przyglądała się temu wszystkiemu z nieufnością w oczach.
Ellie wstała z podłogi i odstawiła pustą już szklankę na stolik.
-Weź odstaw moją jeszcze.- powiedziała Natalie.- Jestem taka padnięta... Przeszliśmy prawie cały Londyn... London Eye, Big Ben... A Tower Bridge przeszliśmy chyba z pięc razy... Brzuch mnie boli od śmiechu! Jeju! Louis tak sadził dzisiaj żartami, że myślałam, że pęknę! A ile zdjęc zrobiliśmy...- wspominała.- A wy co robiliście tu z Harrym? Bo przecież nie sprzątaliście całe 3 godziny.
-Nie. Sprzątanie zajęło nam godzinę a potem gadaliśmy. I uczyłam go grac.
-Musieliście się świetnie bawic.- rzuciła kąśliwie Sam. Ellie ją zignorowała, bo wiedziała, że jeśli się odezwie Sam zaraz będzie okazywac swoją zazdrośc.
Dużo się Ellie nie pomyliła.
-Czemu Harry do ciebie mrugnął?- zaczęła Sam patrząc podejrzliwie na Ellie, która rozłożyla się wygodnie na łóżku bawiąc się telefonem.
-Chciał mi o czymś przypomniec.- wzruszyła ramionami Ellie.
-Tylko że wyglądało to nieco inaczej.- mruknęła.
-Och, Sam, robisz z igły widły...- jęknęła Natalie.
-Nieprawda! Byli te trzy godziny sam na sam i Bóg wie co robili!- zwróciła się oburzona Sam do Natalie.
-Sam, uspokój się. Co w tym złego w tym, że zastaliście mnie z Harrym jak się gilgoczemy na dywanie? Co z tego, że rozmawialiśmy? Jesteśmy przyjaciółmi, a poza tym prawo tego nie zabrania, nie?
-No niby nie, ale wyglądało to jakby coś między wami zaszło.
-Sam, proszę... Nie przesadzaj...- błagała Natalie.
-Natalie nie broń jej!- wybuchnęła Sam.- Bo jak widac nie wystarczy jej uganianie się za Louisem i Liamem! Musi miec jeszcze Harrego!
-Sam. Daj spokój. Jak możesz byc zazdrosna o mnie? Jesteśmy z Harrym TYLKO przyjaciółmi. Nie popadaj w paranoję.- Ellie starała się utrzymac resztki panowania nad sobą. Sam stała na środku pokoju i wymachiwała rękami.
-Ja?! Paranoję?!- krzyknęła.
-Tak. Paranoję. Robisz mi wyrzuty, że spędziłam z Harrym trzy godziny na dobrej zabawie i jeszcze masz pretensje że mu coś obiecałam! Sorry, Sam, ale dla twojej wiadomości przyjaciele są po to, by móc żalic im się w rękaw i usłyszec słowa wsparcia a nie żeby odbijac chłopaka przyjaciółce!- Elle się poderwała.
-Owszem, ale ciekawe jak TY byś się zachowała gdybyś zastała mnie z Liamem lub Louisem w jednoznacznej sytuacji...
-Dziewczyno, co ty wogóle mówisz?! Czy ty siebie słyszysz?!- przerwała jej już mocno wkurzona Ellie.
-Ciesz się, że podoba mi sie tylko Hazza, bo gdybym zaczęła kręcic z którymś z twoich kochasi i w pewnej chwili weszłabyś do pokoju i przyłapałabyś nas razem w...- przerwało jej pukanie do drzwi. Natalie wstała i poszła otworzyc drzwi. Ukazał się w nich Niall.
-Sorki dziewczyny, że przeszkadzam, ale Harry zostawił u was moją gitarę i przyszedłem ją zabrac...
-A, tak... Trzymaj.- Ellie wstała i podała blondynowi instrument.
-Eee... Jeszcze jedno... Nie chcę się wtrącac, ani nic tylko... wszystko słyszeliśmy.
Ellie westchnęła i spojrzała na Sam. Dziewczyna zachowywała się jakby to po niej spłynęło. Ellie miała dośc. Chwyciła swoją gitarę, wzięła kostkę gitarową oraz telefon. Rzuciła tylko jedno spojrzenie Sam po czym wyszła z pokoju zaraz za Niallem.
-Co chcesz teraz zrobic?- spytał cicho, gdy Ellie trzasnęła drzwiami.
-Najpierw idę się uspokoic. Może coś napiszę... Nie wiem- dodałą łamiącym się głosem i odwróciła głowę. Niall podszedł do niej i mocno ją uściskał.
-Przykro mi.- szepnął.
-Niepotrzebnie. - Ellie się odsunęła.- Dziękuję.- powiedziała i ruszyła schodami na dół.
Niall wrócił do pokoju. Harry siedział na łóżku pod oknem z rękami na kolanach, splecionymi dłońmi (tak jak siadają chłopaki zazwyczaj- w lekkim rozkroku- przyp. autorki) i z pochyloną głową. Louis siedział przy nim, Zayn leżał na łóżku na prawo od drzwi a Liam pisał coś na komputerze.
-I co?- Harry podniósł głowę na dźwięk zamykanych drzwi.
-Ellie poszła na dół z gitarą.
-Czyli nie jest najlepiej.- powiedział Liam odkładając laptopa.
-Tak...- mruknął Niall.
-Może pójdę do niej...?- Louis zerknął na Nialla.
-Czekaj Lou. Ona teraz potrzebuje chwili dla siebie. W końcu pokłóciła się z przyjaciółką...- zatrzymał go Liam.
-Jezu, czuję jakby to była moja wina.- Harry położył się na plecach.
-Nie możesz tak mówic. To sprawa wyłącznie między dziewczynami. My nie mamy się co wtrącac.
-No tak, ale... Z jednej strony jestem zły na Sam, ale z drugiej cieszę się, że tak o mnie walczy... Co jest ze mną nie tak?- spytał.
-Wszystko.- odezwał się Zayn chcąc rozładowac sytuację.- Harry wyluzuj. Do wieczora się pogodzą. Takie są dziewczyny.
-Zayn ma rację. -powiedział Lou.
Ellie poszła do średniej wielkości salonu. Usiadła po turecku, opierając się o sofę i wzięła do ręki gitarę.
Po pierwszych nutach miała mokre oczy. Po niecałej zwrotce po policzkach ciekły jej łzy.
Zastanawiała się dlaczego w ogółe Sam zaczęła ten temat. Ellie rozumiała, że bardzo jej zależy na Harrym, ale nie potrafiła wyjaśnic dlaczego. Później tłumaczyła to jako efekt zmęczenia, jednak teraz...
Ze wszystkich rzeczy jakie powiedziała Sam najbardziej zabolało Ellie to, co przyjaciółka powiedziała o Louisie i Liamie. Wiedziała przecież, że Ellie jest rozdarta pomiędzy zabawnym Louim i romantycznym Li. Ellie wiedziała jak Sam chciała dokończyc zdanie, które przerwał jej Niall: "przyłapałabyś nas razem w łóżku". To bolało okropnie. Ellie zadawała sobie pytanie: Jak Sam mogła?
Dziewczyna postanowiła zagrac swoją ulubioną piosenkę na gitarę autorstwa Avril Lavigne "When your gone". Zawsze kiedy grała uwalniały się emocje. Wyrzucała z siebie złośc, smutek, frustrację, żal i inne uczucia, których było zbyt dużo.
Gdy Ellie na przemian tak dumała i płakała, w jej głowie pojawiły się słowa. Na początku były to pojedyncze wyrazy jednak zmieniały się one w gotowe wersy. I tym razem nie było to w ojczystym języku Ellie (Ellie pochodzi z Polski, ale o jej historii będzie trochę później- przyp. autorki) tylko po angielsku.
If you stop my train,
I dye on one day...
I'm going to destruction,
you can't stoped me
You don't have any instructions
so you don't call me down in dream.
(Jeśli zatrzymasz mój pociąg
umrę w ciągu jednego dnia...
Niszczę się/ Zmierzam do destrukcji
nie możesz zatrzymac mnie
nie masz żadnych instrukcji
więc nie możesz powstrzymac mnie we śnie)
(przyznaję, że po polsku nie ma to sensu, ale w angielskim jakos brzmi ;P)
Ellie pod wpływem impulsu zapisala słowa w telefonie. Nie wiedziała co prawda czy na coś się to przyda i czy to w ogóle ma sens, ale jednak postanowiła potem skonsultowac się z Naillerem. Wysłała do chłopaka smsa.
-Zaczęłam coś pisac.
-Mam przyjśc?- otrzymała odpowiedź.
-Jak skończę to przyniosę, OK?- odpisała.
-OK <3 ;)- napisał Niall.
Ellie zagrała jeszcze kilka piosenek i dokończyła wymyślac zaczętą rymowankę.
If you relive my paine
I give you a smile.
You're my kindred-spirit
and I never tell you a lie!
You're my life
You are mine
You are my love
my hope,
my help.
You're mine.
(Jeśli ukoisz mój ból,
dam ci uśmiech.
Jesteś moją bratnią duszą
i nigdy cię nie okłamię.
Jesteś moim życiem,
jesteś mój,
jesteś moją miłością,
moją nadzieją,
moją pomocą.
Jesteś mój.)
Ellie wzięła gitarę i podniosła się. Poszła łazienki ochlapac twarz zimną wodą po czym ruszyła schodami na górę. Przechodząc obok pokoju dziewczyn słyszała cichą rozmowę jednak szybko przeszła obok. Nie była jeszcze gotowa kolejną konfrontację Sam. Zapukała do drzwi.
-Wejśc!- krzyknął Zayn.
-Co robicie?- spytała Ellie siadając na tym samym łóżku, z którego rano spadł Liam.
-Próbujemy kręcic kolejny odcinek "Spin the Harry", ale główny bohater w ciula wali- wyjaśnił Louis, marszcząc z uśmiechem nos. Na dźwięk "w ciula wali" Niall głośno się roześmiał. Niemal leżał na podłodze i widac było, że śmieje się już od dłuższego czasu.
-To nie ja nawalam tylko nie wiadomo o co chodzi prowadzącemu.- powiedział Harry idąc w naszą stronę. Stanął przy Louisie i po chwili stania i nic nie robienia (po prostu stał i patrzył a Ellie gadała z Louisem- przyp. autorki) dźgnął go łokciem w żebra. Niczego niespodziewający się Louis zgiął się w pół, ale zaraz "odwdzięczył" się Harremu szarpiąc go za włosy, czego Hazz wręcz nie znosił.
Gdy się uspokoili, Harry usiadł koło Ellie i zaproponował.
-Słuchajcie. Może byśmy zrobili dzisiaj "Spin the Harry" z innym prowadzącym? Fani byliby zachwyceni... i Harry zadowolony...- zaśmiał się.- To kto jest za?- podniósł rękę. Po kilku sekundach wszyscy mieli ręce w górze.
-Czyli, że źle prowadzę program? Jak to?!- Louis zrobił minę obrażonego dziecka, któremu zabrano ulubioną marchewkę.
-Nie, że źle prowadzisz tylko... Czy aby czasem nie jesteś za stary na takie zabawy?
-Na spełniane marzeń zawsze jest czas.- Lou wysunął dolną wargę do przodu. Ellie się zaśmiała i spróbowała zabrac mu czerwoną czapkę z daszkiem, którą Lou zawsze zakładał, gdy kręcili "Spin the Harry" (mówił, że to jego "znak firmowy"), jednak bez powodzenia.
-Louis, ty stary koniu! Daj się pobawic dzieciom!- śmiał się Zayn.
-Właśnie!- wszyscy zwołali chórem.
-Hmm...- Lou udał, że się zastanawia- Czy Boo Bear ma pozwolic spełnic marzenia innym dzieciom?...- przeszedł się pokoju. Na środku zatrzymał się i podniósł palec wskazujący do góry (nie że mu stanął ;) -piszę to, bo wiem że wsród Was mogą byc takie zboczuchy jak Sara, ja albo Natis ;) -przyp. autorki).
-Boo Bear pstanowił.- kontynuował Louis cienkim głosikiem sepleniąc.- Pozwoli klasnolutkom spełnic swoje mazenia o byciu tak dośkonałym jak śam Boo Bear pod walunkiem, że Wielmozny Boo Bear... - Zayn wtrącił "Chyba wielebny..." i reszta się zaśmiała , co przez chwilę uniemożliwiło Louisowi mówiene, ale po chwili kontynuował.- No więc Boo Bear ma walunek- sam wybierze następcę.- zakończył już swoim normalnym głosem.
Liam wydał z z siebie udawany okrzyk zdziewienia i powiedział "Nie może byc!" (coś podobnego jak Louis darł się" Vas hapening boys"- przyp. autorki) udawano-przerażonym głosem, co znów wywołało falę śmiechu.
Harry wstał i ukłonił się Louisowi mówiąc z uśmiechem: "Co tylko sobie wielebny zażyczy...".
-A moim zastępcą zostanie...- Lou zakrył dłonią oczy, zrobił obrót na jednej nodze z wyciągniętym przed siebie palcem.-... Ellie!
-Co? O nie! Ja nie umiem!- zawołała dziewczyna.
-Dawaj! Może zatrudnimy cię na stałe.- mrugnął do niej Niall.
Ellie rozejrzała sie po pokoju. Wszystkie oczy zwrócone były na nią, wszyscy czekali na jej decyzję. Uśmiechnęła się.
-No dobrze. Skoro tak bardzo chcecie...
-Wiedziałem, że się zgodzisz. Boo Bear będzie z ciebie dumny, zobaczysz.- Louis objął ją rameniem.- Trzymaj czapeję na szczęście. Nikt nie wygląda w niej tak pięknie jak ja, ale na pewno dodaje uroku.- założył jej czapkę na głowę daszkeim do tyłu.
-Zanim zaczniecie, Ellie daj mi przeczytac to, co napisałaś.- powiedział Niall.
-To ty coś dzisiaj napisałaś?- zapytał Liam podchodząc do Niall'a. Ellie kiwnęła głową i podała im telefon. Szybko przeczytali.
-Fajne. Nada się na solówkę, alebo nawet duet tylko jakby to jeszcze przerobił... Co nie Laim?
-Tak, masz rację. Fajne to jest Ellie. To twój pierwszy po angielsku, nie?
-Pierwszy tak długi.- poprawiła go.
Harry wołał ich na "plan filmowy". Wszyscy ustawili się na swoich miajscach.
-Co ja mam tak właściwie robic?- spytała Elllie.
-To co zawsze Louis.-odparł Harry
-Czyli?
-Improwizowac. Wszystko jasne?- wszyscy kiwnęli głowami.- Louis dzisiaj twoja kolej na stanie za kamerą. No to do roboty koty! - powiedział Harry i zaczęło się "Spin the Harry".
Co myślicie? Podoba się? Mam pisac dalej?
DZIĘKUJĘ TYM, KTÓRZY POŚWIĘCAJĄ SWÓJ CZAS I TO CZYTAJĄ.
Informacja:
Do końca tego dnia (dzień I) został tylko jeden wpis. Potem zaczynam drugi dzień (mniej rozbudowany niż ten, bo większośc wydarzeń dzieje się wieczorem na ognisku (myślę, że warto przeczytac to ognisko, bo na nim/ po nim szykują się diametralne zmiany)). I potem II częśc historii: bardziej zawiła i skomplikowana. Tutaj już bedą dośc długie opisy niezbędne do odtworzenia sytuacji. Przygotujcie się też na zwroty akcji i mnóstwo scen miłości (także +18 :P)
:-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz