W końcu jest! 6 rozdział! Dziękuję ty, którzy czekali!
Specjalnie dla Was z okazji początku wakacji ;P
________________________________________________________
-... nie możesz byc chorobliwie zazdrosna, bo dojdzie do tego, że zespół się rozpadnie.- mówiła pólgłosem Natalie.
-Może rzeczywiście przesadziłam z tym, co jej powiedziałam, ale zrozum Nat, że Harry dużo dla mnie znaczy, więc chyba nic dziwnego, że tak zareagowałam.
-Sam... Tobie wydaje się , że możesz go miec tylko dla siebie?
-Nie tylko dla siebie, choc chciałabym...
-Nie możesz tak robic, bo kiedyś i Hazz i Ellie mogą cię znielubic przez to.
-No wiem, ale co ja miałąm zrobic? Poza tym byłam zmęczona.
-Ja bym przymknęła oko na to. Ellie miała rację- to, że się gilgotali o niczym nie świadczy.
-Wiem. Poniosło mnie trochę...
-Sam, przecież ty się na nią rzuciłaś prawie z pięściami! Rozumiem, że straciłaś w życiu wiele miłości, ale musisz czasem opanowac swoją zaborczośc, bo jak narazie Harremu się to podoba, ale w przyszłości może już nie byc tak kolorowo.
-Taak... Powiedziałaś Ellie, że chciałam przeprosic?
-Próbowałam, ale powiedziała, że jak masz coś do powiedzenia to masz jej to przekazac osobiście.
-Ja się jej nie dziwię.- westchnęła Sam. Dziewczyny usłyszały pukanie do drzwi.
-Wejśc.- głośno szepnęła Natalie.
-Hej dziewczyny... Ellie jeszcze śpi?- spytał Liam.
-Najwyraźniej.- mruknęła Sam.
-Chłopaki pytają czy idziemy gdzieś dzisiaj. Może zakupy?
-Eee... Wiesz, że my chętnie, ale zobaczymy jak El wstanie. A wczoraj prosiła mnie żeby jej nie budzic.
-Dobra...- słychac było skrzypienie drzwiami.
-Liam! -krzyknęłą cicho Sam
-Co?
-Skąd ten szatański uśmiech?- zapytała, jednak nie usłyszała odpowiedzi a chłopak zniknął za drzwiami.
-Oho... Można się spodziewac nalotu...- mruknęłą Natalie. Za ścianą było słychac śmiechy, a potem kroki w hallu i ciche "Czekajcie" Harrego.
-Co wy znowu...- zaczęłą Sam ale nie dali jej dokończyc i zbyli machnięciem ręki.
Ellie czuła, że zblizają się do jej łóżka. Domyśliła się że najbliżej byli Louis i Liam, bo dziewczyna czuła zapach ich wody po goleniu.
-Checie leżec na ziemi?- zapytała. Chłopaki zatrzymali sie zdezorientowani. Ellie odwróciła głowę. Natalie i Sam siedziały po turecku na łóżku Sam. Najbliżej rzeczywiście był Liam i Louis, zaraz za nimi Zayn i Niall a Harry stał nieco z boku.- Mówię serio.
-To ty już nie spisz?- zdziwił się Liam a Niall powiedział "No ładnie" śmiejąc się.
-No jak widac nie.- Ellie usiadła.
-To co robimy chłopaki?- Liam odwrócił się do pozostałych. Zayn szeroko się uśmiechnął i spojrzał na Louisa. Chłopak kiwną głową tez się uśmiechając. Niall i Harry zaczęli chichotac.
-O nie...- zaczęła Ellie, ale nie zdążyła, bo całą piątka zwaliła się na nią podobnie jak ona na nich poprzedniego wieczoru.
-Ała! Chłopaki! Już naprawdę nie spię! Złaźcie, no!- jęczała dziewczyna, która na własniej skórze po raz drugi przekonałą się ile waży piątka dorosłych chłopaków.
W końcu udało jej się ich zepchnąc z siebie.
-Niezły poranek chłopaki.- skomentowała śmiejąc się i gramoląc się z łóżka. Harry leżał na ziemi odkąd został zrzucony. Dla wygody tylko oparł nogi o kolana siedzącego obok Louisa.
-To nie mój pomysł.- powiedział Loczek.
-Ani mój, co mnie samego dziwi.-odezwał się Louis.
Ellie się zaśmiała podeszła do szafy. Wyjęła czyste ubrania i poszła do łazienki. Odwróciła się jeszcze w drzwiach.
-Aha... Liam?
-Tak?
-Odpowiadam na twoje pytanie: tak. Idziemy na zakupy. Zaraz po śniadaniu.- chłopak jęknął, Niall z Zaynem zachichotali.- To będzie dobry dzień...
Ellie wyszła z łazienki ubrana w ciemne rurki, dużą bluzę z misiem i z bandanką na głowie. Sam i Natalie również ubrały się w nierzucające w oczy rzeczy. Podczas zakupów dziewczyny chciały jak najbardziej zachowac anonimowośc. Nie zawsze się udawało, bo paparazzi mają wzrok sokoła, ale fanki były mniej spostrzegawcze, więc jakoś to przebranie działało.
Śniadanie przebiegło jak zwykle: trochę śmiechu i wygłupów i omówienie krótkiego planu dnia.
Podczas gdy jedni rozsiedli się przed telewizorem, inni pomagali pani Linde sprzątac ze stołu i myc naczynia.
Podczas tych czynności Ellie udało się odciągnąc Harrego na bok.
-W najbliższym czasie nie będę gadac z Sam, więc nie mam jak ją zapytac. Całą noc myślałam nad tym, co mógłbyś zrobic i wpadłam na pomysł ogniska. Dzisiaj w galerii upieczemy dwie pieczenia na jednym ogniu: my z dziewczynami pójdziemy do butików a wy zrobicie potrzebne zakupy w supermarkecie. Chodzi mi o jakieś przekąski i kiełbaski... Rozumiesz?- Harry skinął głową,- Kupcie też piwo, bo po kilku głębszych wszystkim będzie się lepiej rozmawiało...To jak?
-Jeśli reszta nie będzie miała nic przeciwko to czemu nie... Musi się udac.- powiedział chłopak.
Około 11:00 byli już w centrum handlowym. Uzgodnili między sobą, że spotkają się za półtora godziny w McDonaldzie (był to kompromis, bo dziewczyny chciały 3 godziny a chłopaki pół).
Dziewczyny kupiły sporo, bo zapowiadał się naprawdę pracowity tydzień. Co rusz koncert, wywiady, występy w programach telewizyjnych... Dla porównania poprzedni tydzień był niczym tydzień w raju- pełny błogiego lenistwa i spania do południa.
Podczas zakupów rozpoznało ich kilka fanek, ale na szczęście zaraz po dostaniu autografu odchodziły uradowane. Paparazzi jak zwykle kręcili się wokół nich, ale zbytnio nie przeszkadzali, więc łatwo było ich ignorowac.
Chłopaki mieli gorzej, bo McDonald aż roił się od błyskających fleszem cyklopów z aparatem fotograficznym zamiast oka (paparazzi- przyp.autorki). Nie brakowało tutaj również fanek.
-Co tam? Widzę że macie tu niezły... hmm... tłok.- chichotała Sam.
-Ktoś dał im cynk.- mruknął rozgniewany Zayn podsuwając dzewczynom frytki. Natalie wzięłą jedną. Przy stoliku byli tylko Niall i Zayn, bo reszta kilka stolików dalej rozdawała autografy.
-Zaraz powinni skończyc, bo trwa to już ponad pół godziny...- powiedział znużony Niall skubiąc frytkę.
-Nas też spotkały fanki, ale nie aż tyle... To co z tym ogniskiem? Zrobiliście zakupy?- zagadnęła Sam. Podczas rundki po sklepach Ellie przedstawiła im swój pomysł.
-Wszystko gotowe.- odezwał się Harry przysiadając się do stolika.- Chłopaki teraz wy. Została tylko garstka.- powiedział do Zayna i Nialla. Wstali od stolika a Hazz zwrócił się spowrotem do dziewczyn.- Wszystko jest tutaj.- wskazał ręką ns leżące pod stołem reklamówki.
-Fajny pomysł Ellie z tym ogniskiem. - zgadał Louis.
-W sumie to pomysł mój i Harrego. Dawno takiego czegoś nie robiliśmy i w najbliższym czasie może nie byc okazji. -wyjaśniła Ellie rozglądając się po wnętrzu knajpki. Przy wejściu zostało już tylko kilka fanek.
Po chwili Niall i Zayn w końcu wrócili do stolika.
-Praca gwiazdy jest męcząca...- westchnął Zayn.
-Dobra. To skoro jesteśmy już wszyscy i mamy robic to ognisko to wypadałoby przydzielic obowiązki...- zaczęła Natalie.
-Zamawiam przekąski!- podniósł rękę Niall.
-Sam?
-No... Z tobą i Sam. Kuchna będzie nasza.- uśmiechnął się.
-Ty, ty, ty, blondaś, nie zapędzaj się. -Zayn pogroził mu palcem śmiejąc się.-Ja biorę na siebie muzykę.- pionformował.
-Ja zajmę się rozpaleniem ogniska. - powiedział Harry.- I Louis mi w tym pomoże.- zaśmiał się spoglądając na przyjaciela.
-Protestuję. -Louis wstał-Ja będę wymyślał gry i zabawy z Ellie. Już mam kilka pomysłów, na przykład...
-Lepiej nie mów Lou. Siadaj. Pomóż Harremu w ogrodzie a zabawy zostaw mnie i Liamowi. Obiecuję, że wymyślimy coś szalonego, nie martw się.- zapewniła go Ellie.
-No dobra... Więc chyba czas brac się do roboty!
Two Diretiones ustalili, że rozpoczną ognisko około pół godziny przed zachodem słońca. Po zakupach mieli czas na swoje zajęcia. Niall z Ellie prowadzili grupowe lekcje gitary w pokoju chłopaków (tego dnia uczyli się grac Louis i Harry; Liam się przyglądał) a Zayn z dziewczynami oglądali telewizor na dole.
Kilka godzin po przyjściu z galerii Ellie była z Liamem w pokoju dziewczyn. Wzięła kartkę i długopis i usiadła obok chłopaka w pownej odległości. On się przysunął tak blisko, że ocierali się o siebie ramionami, jednak Ellie się nie odsunęła, bo ten dotyk sprawiał jej przyjemnośc. Często zostawali sam na sam w pokoju i Ellie to lubiła. Uwielbiała jak Liam głaszcze ją po dłoni, gdy oglądają wspólnie filmy (swoją drogą Louis głaszcze w tym samym czasie jej drugą, co jest chwilami irytujące, bo ma się wrażenie, że robią to specjalnie z takim tajemniczym uśmieszkiem , ale w większości przypadków jest to słodkie) albo jak razem układają rymowanki podczas ich "poetyckich wieczorków", jak nazywa to reszta zespołu.
-To... Od czego zaczniemy?- zapytała Ellie.
-Ciuciubabka? Chowany?
-Sugerujesz powrót do dzieciństwa?- zaśmiała się.
-Czemu nie? Przyda nam się taka odskocznia od codzienności.
-Dobra...- Ellie zapisała na kartce.- Mamy. Ja proponuję piniatę.
-Fajnie! Tylko zamiast cukierków będzie mąka... - zasugerował Liam.
-Nieźle kombinujesz. Myślę, że powinniśmy ją zrobic bez zasłaniania oczu, bo inaczej się pozabijamy tym... No właśnie czym?
-Kij od miotły?- Liam spojrzał na Ellie. Razem wybuchnęli śmiechem.
-Tak! Już to sobie wyobrażam! Przypuścmy... Louis się zamachnął i na przykład przyłożył Zaynowi. To już wtedy nie będzie takie śmieszne jak teraz.
-No to wałek. Bedzie bezpieczniej i trudniej.
-Tak. Myślę, że to może byc.- zrobiła pauzę.- To może po tym zagramy w nogę? Niall tak lubi. Ja też dawno nie grałam. Reszta na pewno się ucieszy.
-No, ja też bym zagrał. To będzie akurat! Będzie kupa śmiechu i zdrowa rywalizacja a przecież o to chodzi!
-No to mamy ustalone.- Ellie zapisała na kartce kilka pozycji.-Wiesz... Tak sobie wyobrażam jak wy byście wyglądali z mąką na włosach i buzią umazaną błotem.- Ellie zmrużyła oczy patrząc przed siebie.
-I co?
-Jak blond murzyni. Sexy.
Liam wybuchnął śmiechem i szturchnął ją ramieniem.- No z tym sexy to się zgodzę, ale z tymi murzynami niekoniecznie...
Ellie śmiała się razem z nim i zaczęła myślec o tym jak pomóc Harremu w wyznaniu uczuc do Sam. Musiało byc to coś łatwego... Ellie przypomniało się jak kiedyś, na początku gimnazjum z koleżankami kładły się latem na trawie w kółku i reasumowały cały rok szkolny. Wtedy wracały wspomnienia, czasami nawet rozwiązywały się kłótnie. Były to zazwyczaj ostatnie dni przed rozdaniem świadectw, kiedy nie prowadzono już lekcji. Ale zaraz... Ellie Zaczęło coś świtac.
Z zamyślenia wyrwał ją Liam.
-Dawno nie robilismy takiej imprezy. To nam dobrze zrobi. Pamiętam jak kiedyś, kiedy jeszcze nie bylismy Two Directiones, Harry przecholował z ilościa alkoholu i było gadka do gadki i zaczął opowiadac jak... Dobra, może nie chcesz tego wiedziec.- zaśmiał się widząc błagalne spojrzenie dziewczyny.- Wkażdy razie skończyło się na tym, że latał po całym podwórku nago śpiewając "Jeangle Bels". Na szczęście był środek nocy latem, więc ani się nie przeziębił ani nie zobaczyli go sąsiedzi.
-Eureka! Wiem! Zagramy jeszcze w "Pamiętam". Najwyższy czas powspominac...- Ellie się uśmiechnęła.
-Fajny pomysł.- pochwalił Liam i zanotował. Ellie połozyła się na plecach,włączyła na telefonie "Impossible" Shontelle i znów zaczęła marzyc o dzisiejszym ognisku.
Po chwili zauważyła, że Liam się jej przygląda.
-Hm?- zapytała.
-Nic. Właśnie przypomniałem sobie jak wyglądałaś kiedy was poznaliśmy.
-Tak?
-Miałaś na sobie jasną sukienkę i kremowe balerinki. I rozpuszczone włosy.
-Ooo... Miło, że pamiętasz. Ty za to byłeś ubrany w niebieską bluzę jeansy i conversy. Zayn miał kurtkę basebalówkę, Niall czerwoną bluzę, Harry...marynarkę o ile dobrze pamiętam a Louis miał czapkę i te swoje spodnie od pizamy.- zaśmiała się,
-Masz dobrą pamięc. Od tamtej chwili... Wpadłaś nam, to znaczy mi i Louisowi w oko, choc wiedzieliśmy, że miałaś chłopaka...
-Taa...Jason leciał tylko na mój tyłek i forsę. Nic go tak naprawdę nie obchodziłam.
-Ty mnie obchodzisz.- powiedział cicho.
-Wiem Liam.- Ellie usiadła.
-Ale potem z nim zerwałaś i... we mnie obudziła się nadzieja. Te kwiaty, co znajdowałaś na początku na łóżku były ode mnie... Zayn je tylko tak zostawiał, bo go o to prosiłem. Po jakimś czasie chłopaki zorientowali się, więc przestałem.
-Liam...- Elle oparła mu głowę na ramieniu. Wzruszyła się.- Od początku domyślałam się, że to ty albo Louis. Dziękuję ci. Dzięki temu poczułam się po raz pierwszy od dawna... wyjątkowa, potrzebna... Tylko... -usiadła naprzeciwko niego i wzięła go za ręce.- Nie chcę wchodzic między was, przyjaciół. Wiem, że podobam się wam obojgu, ale nie chcę żebyście byli przez to wrogami. Poza tym boję się, że stracę bliskie mi osoby...- Ellie westchnęła i na chwilę spusciła głowę- Nigdy wam nie mówiłam jak dokładnie znalazłam się w Londynie. Mam taki pomysł, żeby zrobic dziś też kółko zwierzeń, bo wielu z nas ma sobie coś do powiedzenia a ja chciałabym wam opowiedziec jak to było. - przerwałą i spojrzala mu w oczy- Liam oboje jesteście uroczy, ale nie potrafię wybrac między wami. Mogę nawet powiedziec, że jestem wszą psycho-fanką. Cały czas o was myslę, tęsknię, kiedy was nie widzę, Czekam na chwilę kiedy będziecie obok mnie.Uwielbam was i...
Ellie nie dokończyła, bo Liam wziął jej twarz w dłonie i powoli zbliżył swoje usta do jej ust. Dziewczyna znieruchomiała, jednak nie odsunęła się. W sposobie w jaki ją całował można było poczuc od dawna tłumone emocje. Tęsknotę, ból, żal, smutek, zafascynowanie. Ellie mile zaskoczona poddała się i odwzajemniła pocałunek przysuwając się bliżej chłopaka. W tamtym momencie nie starała się ukryc swojego zauroczenia Liamem, bo chłopak i tak by to wyczuł. Zamknęła oczy i pozwoliła fali uczuc przepłynąc przez siebie. Dopiero teraz uświadomiła sobie, że już nie może życ bez zespołu. Nie potrafi zaczynac dnia bez Nialla robiącego sobie wielopiętrową kanapkę podczas śniadania, bez cichego Zayna, któremu w niektórych sprawach naprawdę mozna zaufac, bez Harrego, który mówi że jest bezczelny i zakręcony, ale w rzeczywistości to niezły flirciarz i świetny kompan (wyjątkiem są dziewczyny, z którymi Harry chce "na poważnie"). Już nie wspominając o "jej chłopcach", jak ich nazywa. Zespół był dla niej chyba najlepszym, co ją w życiu spotkało. Tutaj nareszcie mogła byc... sobą. Czuła się akceptowana, bo w tej grupie każdy był inny, nie było dwóch takich samych charakterów, ale to sprawiało, że tak dobrze się dogadywali.
Liam odsunął w końcu swoje usta i potem jeszcze tylko deliktnie musnął nim policzek Ellie szepcząc "Nigdy więcej tak nie mów". Popatrzyli sobie chwilę w oczy i zetknęli się czołami. Nic więcej nie trzeba było mówic, bo emocje mieli wypisane w oczach i na twarzy. Przez tą chwilę w oczach Liama Ellie zobaczyła ulgę, bo w końcu udało mu się jednoznacznie wyrazic uczucia. Tymczasem jej oczy wyrażały zrozumienie i radośc, bo cieszyła się, że w końcu doszło do tego, co już wielokrotnie jej się śniło.
Zebrali się w blasku ostatnich promieni zachodzącego słońca przy przygotowanym przez Louisa i Harrego ognisku. Pomarańczowe płomienie tańczyły wesoło targane lekkimi podmuchami wiatru.
Niall przyniósł gitarę swoją i Ellie, ponieważ ta, za względu na to, co się wydarzyło, zapomniała ją wziąśc.
Co do Liama to nie rozmawiali na temat tego,co zaszło wcześniej, ale obojgu dopisywał humor. Nie mówili nic, bo wszystko było przekazane długo oczekiwanym pocałunkiem, więc żadne słowa nie były już potrzebne.
Wokół ogniska chłopaki ustawili drewniane ławeczki i położyli koce (zapowiadała się dośc chłodna noc) a niedaleko ogniska, poza kręgiem stał stolik, na którym stały przekąski przyrządzone przez Nialla, Sam, Natalie a także Harrego i Louisa (pomogli im, kiedy skończyli na dworze a poza tym Harry umie świetnie gotowac) a w przenośnej lodówce chłodziło się piwo.
Zayn puścił muzykę z przenośnego odtwarzacza. Potem wszyscy chwalili go za wybór utworów a on nazwał się "DJ Malikiem".
Zabawa w ciuciubakę i chowanego była strzałem w dziesiątkę. Niallowi zawiązano chustką na oczy i ganiał po całym podwórku kilka razy "łapiąc" drzewo. Potem była kolej na Harrego, któremu Louis podkładał haki a potem pomagał mu wstac, zwalając winę na innych (dla zabawy oczywiscie).
Specjalnie ktoś podgłosił muzykę, żeby choc trochę zagłuszyc ich śmiechy, ale niewiele to dało, bo po prostu ciężko było uciszyc osiem osób co sekundę wybuchających śmechem.
Podczas zabawy w chowanego (dwójka, która zostanie odkryta najpóźniej zostaje kapitanami i będzie mogła wybierac drużyny podczas gry w nogę) Ellie pociągnęła Harrego do swojej kryjówki.
-Gdy myśleliśmy z Liamem nad zabawami, wpadłam na pomysł, żeby zrobic kółko zwierzeń. Będzie ci łatwiej kiedy każdy powie coś o sobie.- powiedziała.
- Mhm. Nieźle. A co potem?- zapytał Harry.
-Potem... Będziemy po jakiejś dawce alkoholu, więc będzie dużo łatwiej...- zaśmiała się, Harry skinął głową a Liam stanął za nimi.
-Tu was mam! Mamy kapitanów!- krzyknął do pozostałych.
Ellie i Harry wyszli zza żywopłotowej rzeźby. Przy ognisku Zayn i Louis tarzali się po ziemi a reszta im kibicowała. Wszyscy się śmiali, chłopaki chwilami klęli, ale i tak trzeba było w końcu ich rozdzielic. Po skończonej "walce" Lou mocno uściskał Zayna i pogratulował chłopakowi sprawności fizycznej.
Potem przyszedł czas na mecz. Zrobili bramki z jakichś desek a piłkę mieli niezbyt napompowaną, ale nie przeszkodziło im to. Dużo było kłótni o to, kto zdobył punkt, drużyna Ellie czy Harrego, ale ostatecznie kapitanowie roztrzygnęli remis.
Po meczu Ellie i Liam poszli do domu przygotowac piniatę a pozostali piekli kiełbaski. Po czterdziestu minutach wielka reklamówka wypchana mąką była gotowa. Liam taszczył worek a Ellie niosła wałek i sznurek do przywiązania na drzewie.
-Każdy ma po jednym uderzeniu. Komu worek pęknie, ten wygrywa.- wyjaśnił Liam.
Pierwsza uderzyła Sam, następnie Natalie a potem Ellie, ale żadnej z nich się (na szczęście) nie udało. Żadnemu chłopakowi też nie, ale worek był juz mocno osłabiony, więc uzgodnili ze sobą, że wszyscy razem wykonają ostatnie udarzenie. Na "Raz, Dwa. Trzy" uderzyli a reklamówka w końcu pękła obsypując ich białym proszkem. Ellie i Liam zaczęli się śmiac a zaraz za nimi pozostali.
-C...Co to jest?-odezwał sie Zayn strzepując z siebie mąkę.
-Mąka Zayn. Taki prezent ode mnie i od Liama. A nie ówiłam, że będzie coś szalonego? Niespodzianka!- krzyknęła Ellie.
-No, to wam się udało.- skomentował Louis śmiejąc się.
Potem wszyscy zasiedli przy ognisku i jednocześnie na "Trzy, Czte-ry" otworzyli puszki i rozległo sę charakterystyczny syk i kliknięcie.
-Uwielbiam to.- zaśmiała się Sam upijając łyk.
Następnie Louis wymyślił kalmbury. Było dużo śmiechu, bo pełno w tej zabawie dwuznacznych gestów, które budziły wypowiadane na głos skojarzenia, co sprawiało, że niektórzy członkowie zaspołu niemal dosłownie tarzali się ze śmiechu.
Po kalamburach już dawno było ciemno i jedynym źródłem światła był płomień ogniska, kóry ogrzewał roześmiane twarze Two Directions.
Do tego czasu większośc zdążyła już wychylic kilka puszek (nie Liam, bo on boi się o swoje zdrowie). Kilka osób miało na ramionach koc, bo temperatura spadła o kilka stopni.
-Słuchajcie everyone! Co powiecie na grę w zwierzenia? Wielu z nas ma sobie cos do powiedzenia a dzisiaj tak się składa, że mamy wolny czas i jesteśmy wszyscy razem, więc to idealna okazja. Ja mogę zacząc. To co?- zaproponowała Ellie.
-Dobry pomysł.- przytaknął Niall.
-Ok. Niall zrób nastrój jak możesz.- uśmiechnęła się do blondyna a on sięgnął po gitarę i zagrał coś stylem arpegio (czyt. /arpedżio/)
-Dobra. Wiecie, że pochodzę z Polski, ale nie dokońca wiecie jak znalazłam się w Londynie... Na początek chciałam wam podziękowac, że nie zmuszaliście mnie do zwierzeń i nie kazaliście mi do tego wracac.. W końcu dwa lata do sporo czasu... Myślę, że teraz jest najwyższy czas, byście się dowiedzieli, bo niedługo trasa, więc możecie mnie zostawic w Polsce jakby coś...- zaśmiała się.- Ale do rzeczy.- zrobiła pauzę.
-Uciekłam z domu.- to wyznanie spowodowało, że wokół ogniska zapanowała cisza i nawet Niall na chwilę zgubił się w rytmie.- Wolałam chowac się u matki chrzestnej w domu niż codziennie słuchac rozkazów oraz że jestem głupia i do niczego się nie nadaję. W sumie rozważałam dwa rozwiązania: uciec albo już nigdy się nie obudzic. Wybrałam tą mniej drastyczną metodę i dlatego dzisiaj mogę się z wami tutaj świetnie bawic.Jeszcze w liceum załatwiałam sobie legalnie papiery na zmianę nazwiska. Przyjeżdżałam tu jeszcze przed skończeniem pełnoletności. Kilka dni po 18 urodzinach już mnie w Polsce nie było. Szkołę skończyłam właśnie tutaj i to tu poznałam Natalie i tak to się zaczęło... Od tamtego czasu, czyli ponad dwa lata, nie mam z rodziną kontaktu.
-Tak zupełnie?- zapytał Zayn.
-Z ciotką rozmawiam przez telefon albo wymieniamy się mailami, ale z rodzicami nie rozmawiałam odkąd ciotka bezskuteczne próbowała mnie nakłonic do powrotu do domu. Ostatni raz ich widziałam jak rok temu poleciałam do Polski na weekend, pamiętacie? Wtedy poszłam do domu, bo nadal mam klucze, ale na szczęście nikogo nie było. Potem minęłam ich na ulicy. Moja wtedy 15-letnia siostra mnie rozpoznała i powiedziała do mnie "Elka? Elka! Mamo, to Elka! Co ty tu robisz?". Jednak uciekłam. Moja matka nic nie odpowedziała. Jak biegłam to słyszałam tylko jak mówi do mojej siostry żeby się uspokoiła. Tak naprawdę nazywam się Elżbieta Górska, więc tylko moje teraźniejsze inicjały się zgadzają... Ot i cała historia. Jeszcze raz przepraszam, że tyle to ukrywałam, ale... do niedawna bałam się przyznac, że moje nazwisko jest fałszywe i bałam się wrocic do przeszłości, ale nauczyłam się stawiac czoła lękom. Dzięki temu żyje i tu siedzę.- uśmiechnęła się.
-Wow... Ellie...- powiedział Niall przestając grac.
-Ja bym wybrał to drugie...- odezwał się Zayn.- Chyba mamy szczęście, że jesteś z nami...- wstał i podszedł przytulic dziewczynę a za nim zrobił to Naill, Louis i reszta. Trwali chwilę w zbiorowym uscisku, aż w końcu Ellie się wyswobodziła śmiejąc się.
-Już możecie mnie puścic. Nie zamierzam życ przeszłością. Już się przyzwyczaiłam, że byłam niechciana córką, bo rodzice chcieli chłopca... No ej! Głowy do góry! Ja się tym nie przejmuję, więc wy też nie musicie! Carpe Diem!
Wkońcu ją puścili i Ellie usiadłą na ziemi opierając się o kolana Natalie. Potem zaczął mówic Zayn.
-Ja też mam wam coś do powiedzienia... Muszę się wam przyznac. Mam dziewczynę.- Louis się rozesmiał mało nie dławiąc się piwem (co wywołało śmiech również u innych) z tylko dla niego wiadomego powodu a Zayn tylko pokręcił głową z uśmiechem i niezrażony konynuował. -Poznałem ją jakis czas temu. Sorry, ż ewam jej nie przedstawiłem, ale no... Bałem się, że się przestarszy.
-Jak ma na imię?- zapytał Harry.
-Perrie Edwards. Śpiewa w zespole Little Mix i jest cudowna. W poniedziałek jestem z nią umówiony, więc postaram się ją wam przedstawic.
-Spoko stary. Będziemy się zachowywac przyzwoicie.- odpowiedział Hazz i jednocześne zaśmiał się ze swojego żartu.
Kiedy Harry skończył komentowac a potem przedrzeźniac się z Louisem, odwzwala się Sam.
-Ellie, Lou, Liam, Harry... Chcialam was przeprosic za mój wczorajszy wybuch. A wszeczególności ciebie Ellie. Bylam zmęczona, zdenerowałam się i...noo... nie dokońca tak miało to zabrzmiec...
-Sam w porządku. Nie gniewam się. Każdemu się moze zdarzyc.
-Serio?- wstała.
-Serio. Już jest ok.- Ellie tez wstała i zrobiły serdecznego misia.
-A nie mówiłem?- zwrócil się Zayn do chłopaków.
-Co "nie mówiłem"?- Natalie spojrzała na niego.
-Że się za kilka dni pogodzą. Mogłem się założyc!- śmiał się.
Po Sam chłopaki wstali i poszli na moment na męską naradę. Po chwili wrócili z uśmiechami na twarzach, Niall wziął gitarę i czekał a Zayn gdzieś zadzwonił.
-Cześc. Masz chwilę? Mam niespodziankę.- i najwyraźniej włączył na głośnowówiący, bo usiadł i położył telefon na kolanach.
-Dziewczyny, każdy z nas chciał coś wam przekazac od siebie. Myślałem nad pomysłem Ellie o kółku zwierzeń i postanowiliśmy, że zrobimy to wspólnie.- powedział Liam i dał znak Niallowi. Kiedy blondynek zaczął grac "Moments", dziewczyny zamurowało. Ellie odchyliła głowę do tyłu i uśmiechnęła się do Natalie. Ta odwzajemniła uśmiech i spojrzałą porozumiewawczo na Sam. Wszystkie trzy miały iskierki w oczach.
Chłopaki, gdy śpiewali siadali koło dziewczyny, która im się podobała i śpiewali do niej.
Shout the door turn the lihgt of
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna be beside you
I cannot hide this even though I try
Hard beats harder
Time escapes me
Trembling hands toutch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face.
Śpiewał Liam siadając koło Ellie. Potem przyszła kolej na Harrego. Sam była wniebowzięta, mało nie piszczała z radości.
If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time.
Refreny śpiewali wszyscy a Ellie postanowiła wyręczyc Nialla w akompaniowaniu, więc sięgnęłą po swoją gitarę. Niall posłał jej pełne wdzięczności spojrzenie.
You know I'll be
Your life, your voice, your reason to be
My love, my heart
is breathing to this
Moment in time
I'll find words to say
before you leave me today.
Close the door
Throw the key
Don't wanna be reminded
Don't wanna be seen
Don't wanna be without you
My judgement is clouded
Like the night sky.
Potem przyszła kolej na Louisa. Śpiewając usiadł po prawej stronie Ellie.
Undecided
Voice is numb
Try to scream out may lungs
But it makes this harder
And the tears stream down my face.
Flashes left in my mind
Going back to the time
Playing games in the street
Kicking ballswith my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a paile of ma clothes at the end of your bed
As I feel myself fall
Make it joke of it all.
Chlopaki dokończyli jeszcze spiewanie i kolejne piosenki śpiewali wszyscy z akompaniamentem dwóch gitar.
Razem Two Directions zaśpiewali kilkanaście piosenek również a capella, bo po kilku szybkich rytmach Ellie i Nialla bolały palce od szybkiej zmiany chwytów.
Po skończonej zabawie Zayn i Liam zostali przy ognisku by porozmawiac z Perrie a reszta rozeszła się parami po ogrodzie. Harry z Sam i Niall z Natalie udali się w dwóch różnych kierunkach a Ellie z Louisem poszli w stronę altany.
-Z dziewczynami jesteśmy zgodne, że to, co zrobiliśce dzisiaj było... piękne. Dziękuję.- powiedziała do niego przytulając się.
-Cieszę się że wam się podobało.- odpowiedział i zapadła między nimi cisza. W tym czasie dotarli do małej drewnianej altanki ustawionej w rogu ogrodu, otoczonej z trzech stron tujami. Było tam cicho i niemal romantycznie, więc to miejsce idealnie nadawało się na spotkanie z chłopakiem w cztery oczy.
-Nie zdawałem sobie sprawy jak wiele przeszłaś. Wydaje mi się, że żaden z chłopaków tyle by nie wytrzymał.- powiedział a Ellie dopiero po chwili zorientowała sę, że Lou mówi o jej ucieczce.
-Cóż... Nie było łatwo, ale dałam radę. Miałam cel w zyciu, marzenia i chyba to utrymało mnie przy życiu.
-Tak. Marzenia czynią cuda.- zaśmiał się.- Opowiesz mi o swoim życiu?
-Co chcesz dokładniej wiedziec?
-Liczę na to, że powiesz teraz coś więcej niż na ognisku...- zasugerował a Ellie się zaśmiała.
-Aha. To o to chodzi. W porządku. No to... W sumie na ognisku wszystko powiedziałam...
-Nie mówiłaś zbyt szczegółowo o siostrze.
-Moja siostra to rozpuszczona, niewychowana gówniara, którą lubiłam tylko jak była małym szkrabem i się nią zajmowałam. -prychnęła- Zawsze rodzice traktowali ją lepiej niż mnie. Miała większośc tego, co chciała, bo potrafiła miesiącami marudzic o tej rzeczy do czasu aż w końcu tego nie dostała. Jej też miałam dośc.
-A dzisiaj? Jaka jest?
-Oglądałam jej zdjęcia na facebooku niedawno i muszę przyznac, że brzydka nie jest, ale gdybyś ty je zobaczył! Mi matka pozwalała się malowac pod pewnymi warunkami a ta gówniara ma tapetę gorszą niż... Leady Gaga nawet. I w dodatku na większości zdjęc jest z
innym chłopakiem a podpis pod zdjęciem brzmi "Z moim misiem". Porażka po prostu.
-Serio? A jak było kiedyś?
-Kiedyś to ona wykorzystywała to, że jest młodsza i ma dysleksję. Ogólnie była wolniejsza niż inni, potrzebowała więcej czasu na naukę i niektóre rzeczy. Poza tym chciała psa- kupili jej, ale to ja się musiałam nim zajmowac. Nie wiem jak jest dzisiaj, ale wydaje mi się, że ustawiła rodziców dla swoich potrzeb. Kontaktuję się ze swoją przyjaciółką z Polski jeszcze z czasów liceum i ona mi mówi, że kiedy jest w Jaczowie i odwiedza koleżanki, widzi Gośkę (czyli moją siostrę) jak chodzi po wiosce ze swoimi pozal się Boże koleżaneczkami.
-Czemu pożal się Boże?
-Bo one się więcej kłócą niż przyjaźnią.
Było przed północą a Ellie stała z Louisem opierając się o balustradę. Promienie księżyca przedzierały się przez gęsty splot gałęzi tui a powstałe cienie tworzyły na podłodze różnokształtny wzór. Louis spojrzał na Ellie i westchnął. Jasne promienie księżyca oświetlały jej warz z profilu- była cudowna.
-Nie uwierzę, że twoje życie składało się tylko ze złych chwil. Bo popatrz, rodzice Harrego rozwiedli się gdy miał 7 lat, ale on nie ma zbytnio złych wspomnień z tamtego okresu. Musisz pamiętac coś miłego.- powiedział a Ellie się uśmiechnęła.
-Masz rację. Były jedne wakacje nad morzem, które były naprawdę super. Pamiętam jak kompalismy się w morzu z tatą, wspólną grę w Air Hockeya... Poza tym pamiętam jak rozmawiałam z mamą na temat chłopaków...- zaśmiała się.- Więc dobrze mówisz, że nie wszystkie moje wspomnienie są złe. Jednak zdarzały się chwile kiedy naprawdę moja matka zawiodła moje zaufanie. Zwierzyłam jej się z czegoś a ona potem wspomniała o tym przy rodzinie, drwiąc ze mnie i potem się śmiali z tego... Dla nich to były żarty, ale ja się po tym... no... lekko samookaleczałam.
-Ty?- zapytał zdziwiony Louis. Ellie pokiwała głową.- A masz jakieś... blizny?
-Kilka, ale słabo je widac. Nie lubiłem tego sposobu pozbywania się emocji. Kiedy mnie coś dręczyło po prostu brałam gitarę. I to mi zostało do dziś.
-Mówiłaś, że gadałaś z mama o chłopakach. Powiesz mi ilu ich było?- zasugerował z niewinnym uśmieszkiem. Ellie się roześmiała.
-Niezbyt wielu. Kiedy was poznałam byłam z Jasonem, ale okazało się, że on bardziej kocha salony gier niż mnie. Zabierał mnie na dyskoteki tylko żeby się pochwalic kumplom, stawał drinki, przekąski a potem, kiedy mnie odwoził do domu pożyczał pieniądze i wracał na dyskotekę. A muszę powiedziec wybierał starannie takie miejsca, gdzie były automaty do gier.
-A przed Jasonem był ktoś?
-Ooo... Nie, bo jak tu przyjechałam nie znałam nikogo i długo zajęło mi zaaklimatyzowanie się. A w Polsce było tylko kilku z liceum, ale ja nie brałam tego na poważnie.
-A... Nas traktujesz na poważnie? Liama i mnie?
-Louis! Oczywiście, że tak! Wy to co innego niz inni.
-Po jakimi względami?
-No... Przy was nie muszę niczego udawac, czuję się sobą, ufam wam obu... Ale Lou... Wiem do czego zmierzasz. Jednak nie umien wybrac miedzy tobą a Liamem. Uwelbiam was tak samo.Wiem, że się powtarzam i mówię to za każdym razem, ale taka jest prawda. Poza tym jesteście przyjaciółmi i nie chcę tego niszczyc.- Louis milczał chwilę.
-Ellie, nie do końca o to mi chodziło, ale jak już jesteśmy przy ty temacie to... Czyli do nas czujesz cos więcej niż czułaś do swoich wcześniejszych sympatii?
Ellie stanęła naprzeciwko niego i popatrzyła mu w oczy.
-Nie wyobrażam sobie bez was mojego życia. Niektórzy to nazywają miłoscią. Nie potrafiłabym życ bez was, bez zespołu... Kiedy was poznałam próbowałam zacząc życe od nowa i jakoś specjalnie mi to nie wychodziło. Już rysowałam sobie scenariusz jak ze sobą skończyc, ale wtedy pojawiła się Natalie a potem wy... To były jedne z tych dni, których nigdy nie zapomnę. Na castingu, gdzie poznałam Natalie byłyśmy tylko dwie wśród rzeszy małolatów, choc mieściłyśmy się w granicy wiekowej. Od razu odnalazłyśmy współny język. Potem wy... Tutaj nareszcie czuję się jak w domu. Wy tworzycię moją wymarzoną rodzinę... Dlatego prędzej się zabiję niż pozwolę sobie to zniszczyc.-Ellie spojrzała Louisowi hardo w oczy a po jej policzkach pociekły łzy. Odwróciła się i odeszłą kilka kroków w głąb altany.
Louis podszedł do niej od przodu i objął, jedną ręką głaszcząc jej włosy.
-Ellie... Nie płacz. Przepraszam, nie powinienem zaczynac tego tematu. Nie chciałem. Przepraszam. Żaden z nas nie oczekuje, żebyś wybrała między nami...- zamilkł.- Elizabeth spójrz na mnie.- Dziewczyna powoli podniosła głowę.- Oboje cie kochamy i żaden z nas nie będzie kazał ci wybrac. Rozmawiałem z Liamem. On mówi to samo.- Ellie miała ochotę powiedziec "Tak wiem. Mówił mi to dzisiaj.", ale tylko spuściła glowę, bo nie chciała by Louis wyczytał z jej oczu tego, co chciała przed nim ukryc. Jednak on ne dał się zwieśc. Zbyt dobrze ją znał.
-Ellie wiem, co robiliście dzisiaj z Liamem, ale nie mieszam się do tego. Akceptuję to i w żadnym wypadku nie jestem zazdrosny. Chciałbym ci udowodnic, że cię kocham, że mi to nie przeszkadza... Chciałbym cię pocałowac, ale nie zrobię tego.
-Czemu?- szepnęła Ellie podnosząc głowę i patrząc Louisowi w oczy.
-Bo możesz tego nie chciec.
-Ale chcę.
Lou patrzył jej w oczy starając się wyczytac w nich co naprawdę czuje Ellie. Wpół świadomie zaczęli zbliżac do siebie głowy, jednak Louis się cofnął.
-Ellie nie chcę, żebyś robiła to z poczucia winy, wyrzutów sumienia czy żeby "było po równo". Liam mi opowiadał, więc wiem, ale nie musisz tego robic.
-Louis proszę...- powiedziała łamiącym się głosem. Chłopak zawachał się, jednak gdy wplotła palce w jego włosy a drugą zarzuciła mu na szyję, zdecydował się,
Całowac z Louisem było inaczej niż z Liamem. W Lou Ellie nie wyczuła tej słodkiej nieśmiałości co u Liama. Louis całował stanowczo i z przekonanem, za to Li był delikatny i czuły. Ellie pomyślała, że spotkało ja największe szczęście w życiu, bo miała dwóch cudownych mężczyzn koło siebie. Nie potrafiła tylko określic, który z nich lepiej całuje tak samo jak nie potrafła wybrac między nimi.
Louis odsunął się pierwszy i stali jeszcze chwilę w milczeniu, przytuleni.
-Już późno. Reszta pewnie już w pokojach. Chodźmy spac.- szepnał jej we włosy. Ruszyli trzymając się za ręce.
W hallu spotkali Harrego w samych bokserkach, który wychodził z pokoju dziewczyn. Jak tylko zobaczył Louisa rzucił mu się na szyję.
-Loui! Stęskniłem się!
Niall wyjrzał zza drzwi od pokoju chłopaków.
-Louis i Ellie przyszli.- powiedział w kierunku głębi pokoju.
-Fajne ognisko. Ellie udało nam się! Juhuu!- krzyczał Harry.
-E... On chyba przecholował.- odezwał się Niall.
-Tak. Raczej tak. - powiedział z uśmiechem Louis.- Chodź Hazz. Idziemy spac.
-To ja też idę. Dobranoc chłopaki.- powiedziała Ellie. Podeszła przytuliła na dobranoc Nialla, pomachała w kierunku głębi pokoju, uściskała jeszcze Harrego i Louisa, od których dostała po buziaku w policzek (od Harrego na wskutek działania alkoholu) i zniknęła za drzwiami pokoju dziewczyn.
_________________________________________________________________________________
To już koniec I części, ale nie martwcie się. Już mam połowę drugiej.Tylko nie wiem, czy dodać to w całości czy częściami... Piszcie w komentarzach jakbyście chcieli, bo to od Was zależy.
Dodawaj w czesiach ale szybko bo chce mieć co czytac xD :):):) KOCHAM TWOJE OPOWIADANIA !!!!
OdpowiedzUsuń