wtorek, 13 listopada 2012

Częśc II: od koncert do dzień po imprezie

Heh. Cześć. Oj długo mnie nie było, długo. Bardzo przepraszam, ale zupełnie zapomniałam o tym blogu! Jednak mam dla was duużo, bo sporo nadrobiłam przez ten czas... :)


 "Two Drectiones" pożegnało się z fanami późno. Byli zmęczeni wielogodzinnym koncertem, jednak zadowoleni i podekscytowani zbliżającą się imprezą. Pomysł o przyjęciu podsunęła Sam mówiąc, że przydałoby się "odsapnąc" po ciężkim tygodniu a jako że zostali zaproszeni i następne dwa dni nie mieli niczego zaplanowanego, wypadałoby skorzystac z okazji.
Po przyjściu do domu wszyscy poszli się przebrac. Spotkali się na dole po 20 minutach. Sam była ubrana w falbaniastą sukienkę w drobne kwiatki, kryjące rajstopy i swoje ulubione koturny. Włosy miała rozpuszczone i przerzucone na lewe ramię oraz zaplecionego dobierańca tuż przy prawej skroni. Natalie włożyła wzorzyste legginsy z jednokolorową asymetryczną koszulką. Do tego botki na koturnie. Włosy miała spięte w kucyk. Ellie wyszła z łazienki w zielonych spodniach, czarnej bluzce bokserce i w balerinkach, bo nie chciała ryzykowac złamania nogi a zamierzała dzisiaj wypic więcej niż zazwyczaj by się odstresowac. Na ramionach miała ciemnoniebieskią marynarkę a włosy skręcone w loki.
Gdy chłopaki ich zobaczyli wydali z siebie przeciągły gwizd w stylu "Fiu-fu".
-To dla nas?- zażartował Louis.
-A zasłużyliście?- zaśmiała się Natalie. Niall podszedł do niej i dał jej całusa w policzek.
-Ja na pewno.- mrugnął do niej uśmiechając się.
-Jesteś pewny?- droczyła się z nim Nats.
-Jak nigdy.- zaśmał się blondyn i znów dał jej całusa.
-Ej, bo będę zazdrosny.- skomentował Louis.
-A gdzie Zayn?- zapytała Sam.
-Ustala jeszcze szczegóły z Perrie. O, idzie. I co?- zwrócił się do wychodzącego z kuchni Zayna.
-Będzie czekac na nas koło dworca.
-Tylko że jest mały problem.- zauważył Harry.
-Jaki?- zdziwiła się Ellie.
-Nie mamy kierowcy. Ja dzisiaj chcę zaszalec, więc odpadam. Poza tym jak będziemy wracac to będzie już ciemno a ja mam prawko od niedawna i nie do końca umiem prowadzic nocą...
-Poswięcę się dla was i ja będę prowadził.- powiedział Liam.
-Jesteś pewny?- spojrzała na nego Ellie.
-Na 100 procent. Wiecie, że mi nie wolno pic zbyt dużo.
-Ale przecież skoro zabawa ma byc w hotelu to możemy tam nocowac chyba, nie?- zasugerowała Natalie.- A jeśli nie to zatrzymamy się w hotelu przecznicę dalej.
-Niezły pomysł Nat.- pochwalił Niall a Natalie poczuła motylki w brzuchu. Uwielbiała jak mówił do niaj "Nat".- W ten sposób Liam też będzie mógł dziś wypic i nie będziemy musieli się wlec po ciemku do domu.
-No to w takim razie trzeba się jeszcze spakowac. Tak na wszelki wypadek. Idziecie dziewczyny?- powiedziała Sam ruszając po schodach.- Wam chłopaki też radzę wziąśc coś na zmianę. Bóg wie jak bardzo dzisiaj poszalejecie...- zaśmiała się.

Pod hotel "Aurora" zajechali po zmroku. Było około 21:00. Na dworze już było słychac dudnienie muzyki.
Po zlegitymowaniu się (musieli miec ze sobą dowody osobiste, bo było to prywatna impreza), przywitaniu z gospodarzem, którym był ich współny kolega, niezbyt wysoki brunet Cris, Louis z Zaynem poszli po drinki. Parrie jak piesek podreptała za swoim chłopakiem, co nie było łatwe, bo miała na nogach 15-centymetrowe szpilki i ultrakrótką mini. Nikt z członków zespołu nie skomentował związku Zayna z Perrie, bo szanowali wybór chłopaka. Poza tym chwilami ta tleniona blondyna nie była taka zła i można był się z nią prozmawiac i pożartowac.
Po jednym drinku każdy poprosił swoją parę do tańca. Louis w tym czasie poszedł zamienic kilka słów z Crisem, więc Ellie tańczyła z Liamem.
Akurat leciała wolna piosenka w sam raz dla par.
Sam tańczyła z Harrym jakiś niezidentyfikowany układ taneczny, bo żaden z nich tak naprawdę nigdy nie tańczył. Jadnak im to nie przeszkadzało. Harry czuł się szczęśliwy, że trzyma w ramionach kobietę, której pragnął od dawna, dla której zrobiłby wiele. Sam pomyślała, że spełniło się jej marzenie: był przy niej chłopak, który był mężczyzną i małym chłopcem jednocześnie, więc poczuła się jak w siódmym niebie, gdy chłopak szepnął jej do ucha "Długo czekałem na ten moment.". Poczuła przemożną radośc i przytuliła się do niego jeszcze bardziej. Nie dzieliła ich prawie żadna przestrzeń. Tańczyli robiąc sobie tylko krótkie przerwy by napic się drinka.
Gdy Niall poprosił Natalie do tańca, nie była zdziwiona, bo przecież była jego oficjalną dziewczyną już tydzień. Kołysali się w rytm muzyki wtuleni w siebie, zakochani. Patrzyli sobie w oczy, śmiali się. Natalie wiedziałą że tylko przy Niallu naprawdę może byc sobą. Że on ją rozumie w każdej sytuacji. Uważała go za chłopaka idealnego: przystojnego, zabawnego, kochanego i co najważniejsze- lojalnego. Niall z kolei nigdy nawet nie marzył o takiej dziewczynie, jednak gdy poznał Natalie zrozumiał, że poznał swoją drugą połówkę. Była delikatna, dziewczęca- taka, jakie dziewczyny lubił najbardziej. Podobało mu się w niej nawet to, że kiedy był zdenerwowana, potrafiła "zgasic" nawet Louisa. Podczas tańczenia czule ją przytulał, całował w policzek, we włosy. Oboje pragnęli by ten wieczór trwał wiecznie.
Ellie z Liamem trwali w tańcu tak samo przytuleni jak podczas ich wieczorów. Liam był trochę zmartwiony tym, że Ellie ma wyrzuty sumienia, że "spotyka się" jednocześnie z nim i z Louisem, ale nic nie mógł zrobic. Żaden z nic nie potrafił z niej zrezygnowac. Wiele razy rozmawiali z Lou na ten temat, ale za każdym razem dochodzili do jednego wniosku: oboje ją kochali. Z tąd wzięła się też ich przysięga krwi, że nie będą jej zmuszali do wyboru i że niezależne od sytuacji, będą dalej kumplami. Tego wieczoru Liam obiacał sobie, że zrobi wszystko, by Ellie była szczęśliwa.
Niespodziewanie znikąd pojawił się Louis z aparatem w ręku. Tylko chodził uśmiechnięty od ucha do ucha i pstrykał zdjęcia tańczącym. Przyłapał Zayna z ręką na tyłku Parrie (Zayn później śmiał się i tłumaczył, że to był przypadek, że ona się tam znalazła), Harrego przytulonego do Sam z uśmiechem na ustach i wyciągniętym językiem, Nialla całującego Sam w policzek, Ellie robiącą dziwną minę, gdy poprawiała Liamowi kołnierzyk koszuli. Nikt nie był na niego za te zdjęcia zły, bo wiedzieli, że tylko nieliczne z nich znajdą się na Twitterze a poza tym potem była z nich kupa śmiechu.
Potem Louis "odbił" Liamowi Ellie i do końca wieczoru dziewczyna wirowała po parkiecie z Louisem. Do tego czasu Ellie i Lou zdążyli już wypic pożądną liczbę drinków.
W międzyczasie Natalie i Niall przenieśli się w bardziej odludne miejsce do tańczenia. Nie zważając na szybki rytm muzyki kołysali się cały czas w tym samym miarowym rytmie. Chłopak postanowł zrobic kolejny krok w ich związku.
-Nat?
-Hm?- Natalie oderwała głowę od jego ramienia i spojrzała na niego.
-Chciałbym ci coś powiedziec.
-Słucham.
-Natalie Jones, uważam, że jesteś najpiękniejszą dziewczyną na Ziemi, twoje oczy są jak czyste jeziora...-zawachał się.- Dobra powiem wprost. Kocham cię.
-Niall'u Horan. Jesteś idealnym mężczyzną. Nie potrafię bez ciebie życ.- wyszeptała wzruszona.
Nigdy dotąd się nie całowali nie licząc cmoknięc w policzek czy w usta. Teraz zbliżyli się do siebie tak, że nie dzieliło ich nawet powietrze. W tym delikatnym pocałunku skryło się wszystko, co chcieli sobie powiedziec. Nie musieli opowiadac o miłości, bo po prostu to czuli, że są dla siebie stworzeni. Ten "francuski" (jak ktoś chce to może to sobie wyobrażac bez tego przymiotnika. Dodałam go dla dodania pikanterii scenie :3- przyp.autorki) pocałunek wywołał falę kolejnych, przesyconych miłością i namiętnością, pragnieniem i akceptacją.
Z transu wyrwał ich pijany Cris. Odskoczyli od siebie jak oparzeni ze zdezorientowanymi minami. Spojrzeli na bruneta, który chwiejnie szedł w stronę ich kącika krzycząc:
-Proszę, proszę! Moje wy gołąbeczki! Oderwijcie się od siebie i zapraszam na toast!- po tych słowach odwrócił się i zaczął przeciskac się między parami. Po chwili zniknął im z oczu.
Niall się zaśmiał.
-Chodź bo nas wykopie z imprezy jak tam nie przyjdziemy.- pocałował ostatni raz Natalie. Potem wstali i ruszyli w stronę środka sali, gdzie imprezowicze zdążyli już zrobic spore półkole. Na samym przedzie stali członkowie "Two Directions". Harry trzymał się z Sam za rękę. Niall podszedł do niego i lekko klepnął go w plecy. Uśmiechnął się do loczka, gdy chłopak się odwrócił. Hazz kiwnął głową z uśmiechem. Nieopodal stali Zayn z Perrie i Ellie z Lou i Liamem.
Muzyka ucichła i na podest didżeja wszedł Cris.
-Jak się bawicie everybody (dosłownie: wszyscy)?- odpowiedział mu okrzyk entuzjazmu- Alkoholu nie brakuje?- głośne "Nie!" ze strony tłumu. Ktoś nawet zaśpiewał "Jeszcze po kropelce, jeszcze po kropelce" i sala wybuchnęła śmiechem.
-Dobra dobra! Nie cwaniakuj! To nie wesele! Chociaż...- znacząco spojrzał na Natalie i Nialla. Parka się zaśmiała.- Zebraliśmy się tutaj...- zaczął- Kurde co ja piepszę?! Coście mi dosypali do tych drinków?!- śmiał się.- Ale dobra do rzeczy. Jak wszyscy wiemy obecny tu zespół "Two Directioners" za jakiś tydzień wyjeżdża w trasę koncertową. Chciałbym wznieśc toast za naszych kochanych kierunkowców! (gra słów: direction- kierunek).- Cris podniósł trzymany w ręce kufel z piwem a sala wydała okrzyk coś koło "Łuhu!"- Chcialibyście coś powiedziec?- Cris spojrzał na zespół.
- Idź, Ellie. Ty jesteś trzeźwiejsza ode mnie.- lekko popchnął dziewczynę Louis.
-Ja? Nie wydaje mi się...No dobra.- Ellie wspięła się po schodkach na podest. Stanęła koło Crisa, ten objął ją ramieniem i podał mikrofon.
-No to tak... Mamy nadzieję że ta trasa nie rozczaruje ani naszych najwierniejszych i najukochańszych fanów czyli was.- Sala znów zrobił "łuhu!" a Cris wtrącił "Nie słodź tak" na chwilę zabierając Ellie mikrofon.
-Na pewno będziemy tęsknic za wszystkimi. Byc może nie jedziemy na rok tylko na kilka miesięcy, ale i tak z chęcią tu wrócimy, bo jest do czego wracac. Bardzo, bardzo wam dziękujemy za wsparcie!- zakończyła Ellie a "Two Directions" zaczęo gwizdac i bic brawo.
-Ok, ok. Dzięki za mowę.- mrugnął do Ellie.- Może cos zaśpiewacie?- patrzył to na resztę zespołu to na Ellie.
-Eee... Moment.- Ellie zeszła ze sceny i podeszła do Zayna. Powiedziała mu do ucha "Pamiętasz co kiedyś cwiczyliśmy?" Zayn zamyślił się na chwilę a potem zaczął się śmiac. Patrzyli na nich zdezorientowani członkowie zespołu.
-OK!- wykrzyknął i wszedł za Ellie na scenę.
-Mamy dla was propozycję. Co wy na to żebyśmy sobie troche porapowali?- <sala robi przciągłe "Łuhu!">
-Ok. Zayn zapuści bit a ja zarapuję. W Polsce to był kiedyś hit. Gotowi? Zaczynamy.
Zayn robił "Umcy umcy" a Ellie zaczęła rapowac. Sala niemal pokładała się ze śmiechu. Dużo osób wtrącało "Ehe" i takie tam. Mieli podniesione ręce i machali nimi w rytm jak na koncertach hiphopowych.

Kto z Was zgadnie co śpiewali? :D
Teraz puśccie sobie filmik: głównie chodzi o głos i przełączcie na refren, bo El i Zayn go śpiewają.
<<<<< http://www.youtube.com/watch?v=b6Gdg9hhOas&feature=fvsr >>>>>


Ellie skończyła i oddała Crisowi mikrofon. Gdy zeszli z Zaynem ze sceny wpadli w objęcia członków zespołu. Zrobili wielkiego misia skacząc i kręcąc się w kółko. Sala wiwatowała.
-Ellie macię jakąś nazwę?-zawołał za nią jeszcze Cris- Może wkręcicie to w repertuar na koncercie? Jako bonus?
-Cóż... Od dziś nazywamy się DJ Malik i DJ El! Oczywiście, że będzie to na koncercie! I mam pomysł na następny hicior, ale o tym sza...- powiedziała Ellie do mikrofonu śmiejąc się.
Cris kazał włączyc muzykę i wszyscy znów zaczęli tańczyc.
Ellie po kilku kolejnych drinkach powróciła w ramiona Louisa już dośc mocno pijana. Padli sobie w ramiona i poszli po następne drinki a potem na parkiet.
Po kilkudziesięciu minutach znaliźli cichy, odosobniony kącik i zaczęl się namiętnie całowac. Louis gładził ją po włosach, całował po szyi i przyciskał do ściany. Wsunął rękę pod jej bluzkę i gładził po brzuchu, jednak ona ją odsunęła.
-Nie tutaj, Lou.- powiedziała łapiąc go za rękę.- Musimy gdzieś iśc. Chodźmy do hotelu...
-Świetny pomysł...- mruknął i znów zaczął ją całowac w szyję. Ellie odchyliła głowę do tyłu.
-Ale musimy komus powiedziec... Będą nas szukac. Chodź powiemy, że źle się czuję, bo alkohol źle mi zrobił i uciekniemy.
-Tylko źle zrobił?- zaśmiał się- Jesteś kompletnie pijana. Masz słabą głowę.
-Ty też pijaku.- pocałowała go.
-Chodźmy.- Oderwał ją od ściany i wziął za rękę.- Udawaj chorą. Nie wiem, że jest ci niedobrze, że boli cię brzuch czy coś.
Ruszyli przyciemnionym korytarzem. Gdy wyszli do małego lobby, spotkali Crisa.
-Ej Cris!- krzyknęli niemal jednocześnie. Brunet się odwrócił.
-O! Gołąbeczki!- uśmiechnął się
-Ej słuchaj. Czy mógłbyś powiedziec pozostałym, że idę z Ellie do hotelu, bo ona się źle czuje?
-Jasne, spoko.- odparł i ruszył do sali balowej pogwizdując.
-Ale Cris! Nie zapomnij!- krzyknęła za nim Ellie.
-No!
Louis pociągnął Ellie za rękę i wybiegli z budynku. Na chodniku jeszcze przystanęli i sie pocałowali po czym Lou objął dziewczynę ramieniem i ruszyli w chłodną noc do położonego przecznicę dalej hotelu.

Cris wszedł do sali balowej. Znalazł wzrokiem Aleksis i podszedł do niej. Położył jej rękę na tyłku a ona się odwróciła omiotając go wkurzonym spojrzeniem. Cris zrobił gest i ona się pochyliła.
-Hotel "Mariete", nikt nic nie wie, zadzwoń wiesz gdzie.- powiedział jej do ucha po czym odszedł jak gdyby nigdy nic.

Tymczasem Niall z Natalie stali przy barze i żartowali z barmanem i kilkoma innymi znajomymi. Przysiadł się do nich Liam i zamówił drinka.
-Co jest Li?- spytała Natalie.
-Nic.
-Gdzie Ellie? Czemu nie z tobą?
-Gdzieś z Louisem. Moja kolej już minęła.
-Czemu nie weźmiesz sobie kogoś do tańca? Tyle tu ładnych dziewczyn...- zapytał Niall.
-Ej!- zaśmiała się Natalie.
-Ok... Jak chcesz. Nats zatańczysz?- Liam wstał i podał rękę brunetce pokazując Niallowi język.
-Z chęcią. Zaraz wrócę Niall.- pocałowała go w policzek.
-Ja tu czekam.- uśmiechnął się,
-Ej a nie wiecie gdzie Sam z Harrym? Jakoś ich nie widziałem od czasu toastu...
-Jakby to powiedział Cris... "Gołąbeczki fruwają po prakiecie".- zaśmiał się Niall.
-Idziemy?- Natalie pociągnęła Liama za rękę.

Harry i Sam siedzieli przy stoliku w boksie dla par. Tutaj muzyka grała nieco ciszej, więc można było swobodnie rozmawiac. Siedzieli w milczeniu. Harry przyglądał się jej i zastanawiał się jak zabrac się do tego, co ma zamiar dziś zrobic. Był wdzięczny alkoholowi, że robił z ludzi odważniejszych, ale też załował, że z niego taki tchórz że wstydzi się powiedziec upodobanej dziewczynie co czuje.
-Sam... Muszę ci coś powiedziec. -dziewczyna podnosła głowę znad szklanki z drinkiem i odłożyła parasoleczkę.- Zabieram się do tego od dłuzszego czasu i... Jakoś nie mam odwagi. Możesz się już domyślac po ognisku, ale chciałbym ci to powiedziec wprost.- zawachał się i spojrzał na nią. Patrzyła na niego swoimi pięknymi szarymi oczami słuchając uważnie. Pragnęła żeby w końcu to z siebie wydusił.
-Sam, nie wiem jak to powiedziec, ale... kiedy patrzę na ciebie widzę osobę, którą chciałbym byc, która do mnie pasuje. Odkąd cię poznałem, nieustannie mam cię przed oczami. Zakochałem się wtedy w tobie. Kryję się z tym dwa lata, ale w końcu trzeba to powiedziec. Jestem w tobie po uszy zakochany.
Sam patrzyła na niego jeszcze przez chwilę po czym przesunęła się bliżej niego i zupełnie go zaskoczyła. Pocałowała go w usta w odpowiedzi. Chłopak nie zdążył zareagowac a Sam się odsunęła po czym przytuliła głowę do jego ramienia.
-Trzeba było tak od razu. Ja w tobie też.- wyszeptała i zamknęła oczy. Po chwili zaczęła cicho chlipac a Harry poczuł, że jego koszulka robi się wilgotna. Odsunął Sam od siebie i ujął jej twarz w dłonie zmuszając ją tym samym by na niego spojrzała. Na policzkach miała lekko czarne smugi makijażu. Harry zrozumiał, że to jej reakcja na zmęczenie połączone z alkoholem i wzruszeniem.
-Będzie dobrze. Jeszcze jakieś dwie godziny i będzie po imprezie. Potem pomogę ci zasnąc. Wytrzymasz?- uśmiechnął się do niej. Ona skinęła głową i roześmiała się niemal chisterycznie wierzchem dłoni wycierając łzy.
Do końca imprezy chodzili, tańczyli niemal nieustannie w siebie wtuleni, jakby miało im siebie zabraknąc.
W tym samym czasie Louis i Ellie dotarli do hotelu kilka przecznic dalej. Weszli chwiejnym krokiem do małego lobby i i podeszli do lady śmiejąc się.
-Dwa pokoje poproszę.- powiedział Louis po czym szepnął do Ellie "Tak dla zmyły". Zachichtała.
-Na jak długo?- zapytała recepcjonistka mierząc ich wzrokiem.
-Na jedną noc.- odpowiedziała Ellie.
-Proszę. Opłatę reguluje się przy wymeldowaniu.- niska, pulchna kobieta z toną makijażu na twarzy podała im dwa klucze. Louis pociągnął Ellie po schodach na górę a ona prawie biegła za nim. Zatrzymali się dopiero pod pokojami numer 15 i 16.
-To który wybieramy?- Louis zerknął na Ellie.
-Wybieraj ty, Sherlocku. Ja już nie myślę.
-No to...- Louis włożył klucz do zamka w drzwiach nr 16, przekręcił i otworzył. Poderwał Ellie na ręce tak szybko, że aż krzyknęła i zaczęła się śmiac kiedy przeniósł ją przez próg. Zamknął drzwi kopniakiem i skierował się w stronę łóżka. Położył dziewczynę na plecach na brązowej narzucie. W pokoju pachniało środkami czyszczącymi, ale im to nie przeszkadzało.
Lou chwycił jej nadgarstki i pociągnął jej ręce nad głowę. Zaczął całowac ją w usta, potem przesunął się niżej, na szyję a skończył na dekolcie. Oderwał się na chwilę od niej i ściągnął koszulkę tym samym uwalnijąc ręce Ellie po czym powrócił do "smakowania" jej. Dziewczyna błądziła rękami po jego torsie i plecach z rozkoszą poddając się wszystkiemu. Louisowi udało się w końcu ścięgnąc z niej marynarkę i bokserkę. Przyglądał się przez chwilę jej czarnemu koronkowemu stanikowi.
-To może poczekac.- zaśmiał się i powrócił do calowania. Głaskał ją swoimi ciepłymi dłońmi po nagich ramionach i brzuchu wzniecając międzi nimi żar. Ich serca biły w chaotycznym rytmie a wargi spijały z siebie całe uczucie.
Ręce Ellie odnalazły rozporek chłopaka i próbowały sobie z nim poradzic, jednak po chwili dały za wygraną, bo przypłynęła nowa fala rozkoszy.
Louis wędrując pocałunkami coraz bardziej w dół dotarł do brzycha i zaczął rozpinac dziewczynie spodnie. Ellie wierzgnięciem zrzuciła buty i usiadła by mu pomóc. Po chwili znalazła się w samej bieliźnie.
Louis nie mógł się napatrzec na jej krągłości. Mógłbym oglądac ją taka codziennie, pomyślał jego odurzony alkoholem mózg.
Naraz napłynęła do niego wielka fala podniecenia, kiedy Ellie znowu spróbowała majstrowac przy jego rozporku. Louis zorientowawszy się co dziewczyna chce zrobic, natychmiast zrzucił z siebie uwierające go w kroczu jeansy.
Ellie popchneła go tak, że się położył i usiadła na niego okrakem. Zaczęła robic to samo co on jej robił: całowała go po szyi, umięsnionym torsie, brzuchu.
Louis czuł że już długo nie wytrzyma, choc miał doswiadczenie w tego typu rzeczach przy tej dziewczynie wymiękał a kontrolę przejmował jego spragniony zbliżenia "kolega". Słyszał od kogoś, że Ellie jest jeszcze dziewicą (choc miała już 21 lat; twierdziła, że nigdy ne poznała faceta z którym by się doważyła), więc jego ostatnia trzeźwa częśc zdrowego rozsądku podpowiadała mu, żeby się nie śpieszył. W tamtym momencie nie chciało mu sie wierzyc, że ta drobna blondynka przeżyje dopiero ten pierwszy raz z nim, bo zachowywała się jakby miałą za sobą lata doświadczenia w tej dziedzinie. Ale czego alkohol nie robi z ludźmi?
Lou nie pozwolił jej przejąc kontroli i przeturlał ich tak, że znów znalazł się nad nią. Całując jej obojczyk sięgnął za jej plecy za zapinką od stanika. Ellie wygięłą się w łuk ułatwiając mu zadanie. Po chwili ściągnął z niej biustonosz odsłaniając dwa kremowe "wzniesienia". Natychmiast wziął się za ich pieszczenie. Ellie jęczała z rozkoszy i Louis poczuł, że już niedługo będzie gotowa.
-Ellie, wiem że jesteśmy pijani, ale czy naprawdę tego chcesz? Przeżyc swój pierwszy raz ze mną?- zapytał
-Louis... Tak... Zróbmy to...- jęczała.
Louis więc delikatnie ściągnął z niej koronkowe majteczki i całował ją po nogach, udach, powoli doprowadzając ją na skraj przepaści.
-Louis...- wydyszała.
Chłopak uznał że najwyższa pora i ściągnął swoje bokserki. Jego penis również był gotowy. Przesunął się nad nią i zaczął całowac w usta, powoli się zbliżając. Ellie wplotła palce w jego gęste włosy.
Gdy w koncu ich ciała stały się jednością nie wiedzieli gdzie zaczyna się jedno a kończy drugie. Poruszali się w tym samym szaleńczym rytmie, jakby tańcu. Ich wargi wariowały a serca biły w nieokreślonym rytmie.
Razem sie wznosili ponad granice ekstazy i razem opadali w niekończącym się kole przyjemności i pożądania.

Impreza dobiegała końca. Większośc gości już wyszła, więc w sali zapanowały pustki. Cris stał przy wejściu i żegnał się z tymi, którzy wychodzili.
W pewnym momencie podeszli do niego Sam z Harrym. Miała lekko rozmazany makijaż, ale i tak była z niej niezła dupa, jak uważał.
-Cris?
-Hm, madame?-powiedział udając pijanego.
-Możemy przenocowac w tym hotelu? To hotel twojego ojca, więc może mógłbyś...
-Nie ma sprawy. Załatwione. O nic się nie martw.
-Naprawdę?
-Tak. Nawet nie musicie płacic. Gośc to gośc. Wybierzcie sobie któryś. Klucze są w recepcji.- "Zapłacicie innym razem", pomyślał, ale nic więcej nie dodał.
-No... Dobra... A nie widziałeś gdzies Louisa i Ellie?
-E... Nie wiem gdzie dokładnie są. Na sali ich nie ma?- powiedział rozglądając się.
-Nie. Szukaliśmy wszędzie.- odezwał się Harry.
-No to może sobie ruch...Ehm... gruchają gdzieś w kąciku...?
-Może...- Sam dała za wygraną, bo Cris był mocno pijany, więc nie dało się z nim dogadac.
-Dzięki.- rzucił Loczek i poszli w stronę sali, gdzie stała reszta zespołu.
-I co? Widział ich?- zaytał Liam.
-Twierdzi, że nie wie gdzie są,ale jest mocno pijany, więc może nie pamętac.
-A co z pokojami?
-Mamy sobie wziąśc klucze z recepcji.- Harry wzruszył ramionami.
-Tak po prostu?
-Tak powiedział.
-No to idziemy, nie ma na co czekac. Wszyscy się zbierają a Louis i Ellie znajdą się rano.- odezwał się Zayn.

Louis obudził się w obcym pokoju. Miał lekkiego kaca a oprócz tego mocno bolała go głowa. Usiadł chwiejnie na łóżku i rozejrzał się. Pokój nie był zbyt duży, śmierdziało jakimiś detergentem a łóżko na którym spał było mocno "zużyte". Nagle przypomniało mu się, że jest w hotelu, gdzie przyszli z Ellie wczorajszego wieczoru, kiedy reszta została na imprezie u Crisa a Ellie powinna spac w pokoju obok. Louis wstał i podreptał do łazienki. Biorąc prysznic zastanawiał się czy mógł zrobic coś głupiego z Ellie. Doszedł do wnosku, że raczej nie, bo z tego co pamiętał tylko się całowali, ale kto wie? Przecież był pijany, kompletnie zalany. Nawet nie pamiętał jak znalazł się w łóżku a co dopiero co robił... Postanowił porozmawiac z Ellie. Szybko ubrał się w te same ciuchy, w których spał i wyszedł z pokoju.

Ellie obudziła się dziwnie obolała. Oprócz potwornego kaca bolało ją prawie wszystko. Zaraz... Pamiętała, że jest w hotelu, przyszła tu z Louisem. No właśnie. Czy mogli coś robic? Nic nie pamiętała. Wiedziała, że on tu był, całowali się, było cudownie. Bała się, że może nie byc już dziewicą. Jednak... Czy byłaby zdolna do utraty dziewictwa? Nawet po pijaku?
Pomyślała, że dośc już tego myślenie o niebeskich migdałach i próbowania przypomniec sobie coś z ostatniej części wczoreajszego wieczoru. Usłyszała pukanie do drzwi. Wyjrzała przez judasza. Louis. Wpuściła go do środka.
-Cześc Ellie. Jak się spało?- powiedział wchodząc.
-Mam takiego kaca jak nigdy w życiu. A tobie?
-Łóżko niezbyt niewygodne, ale kaca prawie nie mam. Tylko głowa trochę boli.
Zapadła chwila milczenia.
-Louis, nie sądzisz żebyśmy...- zaczęła Elllie.
-Też mnie to męczy. Coś na to wskazuje? Boli cię coś?
-Właścwie wszystko, ale powodem mogą byc też te przetańczone godziny...
-No właśnie. Ja bardzo niewiele pamiętam.
-Ja też. To... Co robimy?
-Wydaje mi się, że nic nie zrobiliśmy w nocy...- zerknął na nią - Ale z drugiej strony mocno byłem wczoraj narąbany, więc niczego nie jestem pewien... Teraz proponuję wracac. Cris raczej im powiedział, ale i tak będą się martwic. Dasz radę wstac?
-W porządku. Idę się ogarnąc najpierw, bo wyglądam jak straszydło. Zaraz wracam.
-Wyglądasz pięknie. Jak zawsze.
-Ta. Jasne. Już nic nie mów.- Ellie zniknęła za drzwiami łażienki.

Gdy weszli do hotelu "Aurora", gdzie dzień wcześniej Cris zorganizował imprezę, zegar w lobby wskazywał niemal południe. Nikogo nie było widac. Weszli do sali dyskotekowej. Panował tam bałagan nie z tej ziemi. Po podłodze walały się puszki, papierki a wszystko to zamiatały jakies dwie starsze panie. Louis i Ellie wycofali się do holu i ruszyli w stronę reecepcji.
-Może zadzwoń do Harrego na komórkę?
-O tej porze to on jeszcze raczej śpi.
-Nie zaszkodzi spróbowac. Dasz mi telefon?
Louis spojrzał na nią po chwili wachania podał jej swojego iPhona. Ellie wybrała numer.
-Harry?... Tu Ellie. Gdzie jesteście?... My stoimy w recepcji.... Nie. Przed chwilą przyszliśmy... W hotelu przecznicę z tąd... Aha... Ok. Nie spiesz się.- rozłączyła się i oddala Louisowi telefon.- Zaraz tu przyjdzie.
-Obudziłaś go?
-Twierdzi, że nie już nie spał.
-Mam 20 nieodebranych połączeń. Sześc Harry, dwa Sam, raz Zayn, raz Perrie, trzy Natalie i siedem Liam.- mruknął patrząc na wświetlacz.
-I ciebie to dziwi Louis?- odezwał się głos zza pleców Louisa.
-Cześc Hazz. Miałeś się nie spieszyc- uśmiechnęłą się do idącego przez hol chłopaka rozczesującego palcami włosy.
-Cześc. Szukaliśmy was wczoraj cały wieczór!
-Sorry brachu. Ellie się źle poczuła i zaprowadziłem ją do hotelu.
-No w porządku, ale czemu nikt nie przyszedł i nie powiedział?
-Mówiliśmy Crisowi... Obiecał powiedziec.- zdziwiła sie Ellie
-Nic nie mówił a jego też pytaliśmy.
-Co jest?- zapytała idąca w naszym kierunku Sam.
-Zguby się znalazły.- odparł Harry.
-O. Gdzie wy byliście?
-W hotelu przecznicę dalej. Ellie się źle poczuła.- wyjaśnił Louis
-Aha... Ale tak wyszliście bez słowa?
-Sam mowiliśmy Crisowi, że wychodzimy i on obiecał wam przekazac. Do niego proszę wąty. Nie chcielismy wam przeszkadzac, bo się dobrze bawiliście a Cris był akurat pod ręką.- wtrąciła Ellie
-Nam przeszkadzac? A sobie nie? - zapytał Harry
-No tak. Coś sugerujesz Harry?
-Nic. Nie ważne. Pogadamy później Louis.
-No właśnie. My też Ellie.- wtrąciła się Sam
-Już sie boję.- mruknęła Ellie.-Reszta śpi?- postanowiła zmienic temat.
-Większośc tak. Chodźcie do nas do pokoju, bo przecież nie będziemy tak stali na korytarzu.

Przeszli korytarzem na drugie piętro schodami, które znajdowały się na jego końcu. Zatrzymali się przed drzwiami nr 213. Weszli do średniej wielkości pokoju z dwoma łózkami. Wytarty dywan, ciężkie załony w oknach, ogromna stara szafa.
-Szafa jak ta z Narnii.- zaśmiała się Ellie rozglądając się po pomieszczeniu.
-Tak. Tylko szkoda że nie ma w niej innego świata... Sprawdzałam.- odpowiedziała Sam i mrugnęłą do Ellie.
-Ellie masz telefon?- Harry spojrzał na nią.
-Nie... Sam powinaś miec go w swojej torebce.
-A. Tak. Proszę.
-Zadzwoń do Natalie albo Nialla. Louis ty do Liama a ja do Zayna.-kontynuował Harry.
-A nie możemy po prostu pójśc i zapukac?
-No możemy, ale nie wiem jaki mają pokój. Każdy brał własny. Cris kazał nam wziąśc klucze z recepcji a każdy poszedł po nie "w swoim czasie". Ja akurat byłem z Sam, więc tak się złożyło, że jesteśmy w jednym pokoju.
-Jasne jasne...- zaśmiał się Louis.
-Lou!- oburzyła się Sam.- Nie cwaniakuj bo Bóg wie co wy robiliście!
-Dobra sorry. To był żart.- Louis podniósł ręce.- Nic nie było. Spaliśmy w osobnych pokojach.
Harry spojrzał badawczo na kumpla, ale nic się nie odezwał.
-Dobra. Dzwonię do Nat.- Ellie wybrała numer.- Natalie śpicie?... Aha. Nie my jesteśmy u Harrego w pokoju... Haha. No powinien. Pora karmienia teraz... Dobra wiesz co spotkajmy się, eee, zaraz- Ellie zwróciła się w stronę Sam, Louisa i Harrego.- O której?
-Za pół godziny.- odpowiedział Harry.
-Harry mówi, że za pół godziny- Ellie ponownie mówła do słuchawki telefonu.- Może byc w recepcji.... Nie, będziemy do nich dzwonic... Wyjaśnię jak się spotkamy, ok?... Dobra. To do zobaczenia.- rozłączyła się.- Za pół godziny w recepcji. Oni dopiero wstali,ale powiedziała, że zdążą się uwinąc. A Niall już głodny.- uśmiechnęła się.
-No dobra. Teraz Lou dzwoń do Liama.- zakomendował Harry.
-Ktoś się tu nie wyspał, nie?- zażartował Louis.- Już dzwonię... Halo?... Liam my jesteśmy u Hazzy w pokoju... No ja i El... Nie. A poza tym wyjaśnimy jak się spotkamy... Z Natalie ustaliliśmy że widzimy się za pól godziny w recepcji... Nie. Jeszcze nie. Zaraz Harry ma dzwonic... Dobra to ty im przekaż. I spotykamy się za pół godziny. No ok.- rozłączył się.- Nie musisz dzwonic, bo Liam powiedział że wie gdzie Zayn i Perrie mają pokój i im pójdzie powiedziec.
-Dobra. No to załatwione.

Po feralnym pół godziny spotkali się wszyscy w recepcji. Większośc była niewyspana, z kacem, jednak w dośc dobrych humorach. Wszyscy wyczekująco patrzyli na Lou i Ellie.
-Gdze wy mieliście telefony? Nie spałem większośc nocy, bo myślałem gdze to się możecie podziewac i czemu nie odbieracie.
-Dobra. Może na początek pójdziemy na śniadanie a potem, kiedy będziemy przy jednym stole opowiemy wam z Louisem wszystko po kolei co pamiętamy, ok?
-Chodźmy do McDonalda. Tam dają dobre śniadania.- powiedział Niall.
-Niall to już pora lunchu.- Natalie poczochrała go po włosach.- Ale dobry pomysł. To co idziemy?

Pobliski McDonald znajdował się w galerii handlowej pięc przecznic od hotelu. Wybrali się tam na piechotę, bo raczej żadne z nich jeszcze nie wytrzeźwiało a nie chcieli trafic na policyjny patrol. O tej porze w centrum handlowym było bardzo mało osób, ale kilkoro biznesmenów siedziało przy stolikach popijając kawę i pisząc coś na swoich laptopach albo rozmawiając przez telefon.
Two Directions zasiedli przy największym stoliku i kilkoro z nich poszło zamówic jedzenie.
-Co chcecie?- spytał Niall.
-Capcino a do jedzenia obojętnie.- mrukneła Ellie
-Reszcie weź kawę. A dla mnie i Sam frytki. A ty Zayn, Harry co chcecie?- zapytała Natalie.
-Nie jestem głodny.
-Mi weź tacos. Standardowo.- uśmiechnął się Harry.
-Perrie?- zerknął na blondynkę, która cicho siedziała obok Zayna.
-Latte Machiato i obojętnie.
-Ok.- Niall, Liam i Louis oddalili się do baru złożyc zamówienie.
-O której wracamy do domu?- zapytała Sam.
-Zobaczymy. Jeszcze trzeba pogadac z Crisem. Nie wiem dlaczego nie powiedział wam gdzie jesteśmy z Louisem.- odezwała się Ellie.
-A w ogóle wszyscy mamy pewnośc że jesteśmy trzeźwi?
-Ja dużo piję i szybko trzeźwieję, więc mogę prowadzic. Liam tym bardziej. Wczoraj nie pił zbyt wiele.
-Co ja?- do stolika zblizył się Liam stawiając przed członkami zespołu ich zamówienia.
-Zastanawiamy się o której wrócic do domu.
-Aha. Ja tam mogę prowadzic. Nie ma sprawy.
-No to załatwione. Teraz niech Ellie i Lou nam się wytłumaczą.- powiedział Niall i spojrzał na nich.
-Wczoraj wyszliśmy z imprezy bo źle się poczułam. Ze akurat byłam z Louisem to zaprowadził mnie do hotelu... Lou jak on się nazywał? Pzed wyjścirm powiedzieliśmy Crisowi że wychodzimy i żeby wam powiedział.
-Mariote... Mariete... jakoś tak. No i wzięliśmy klucze i zaprowadziłem ją do pokoju. Ot całą historia. Rano wstałem wziąłem prysznic, poszedłem po Ellie i razem wróciliśmy tam, gdzie wy nocowaliście.
-No to w takim razie czemu Cris twierdził że was nie widział?- zapytała Natalie.
-Nie wiem.- odparł Louis
-Jak z nim gadaliśmy z Harrym to sprawiał wrażenie mocno napitego.-odezwała się Sam.
-Mi się wydawało że udawał, bo w takim stanie to nawet ja nigdy nie byłem. Szkoda że nie widzieliście jak mierzył wzrokiem Sam.- powiedział Harry.
-W każdym razie nie powiedział z niewyjaśnionego powodu.
-Ej a może ona ma jakąś urazę do kogoś z was?- włączyłą się do dyskusji Perrie
-Nie. Raczej nie. Znamy się już kilka lat. Nie zrobiłby takiego czegoś.- odezwał się Zayn.
-Też mi się tak wydaje. A teraz zmieniając temat. Na kiedy mamy coś umówione? Jutro jest niedziela, dzisiaj mamy wolne, więc poniedziałek, tak?
-Yhm. Wywiad do radia. Na temat nowej płyty, więc musimy się przygotowac na dziwne pytania dotyczące nowych tytułów.
-Tak. Fajny był pomysł, żeby nazwac piosenkę "I would be a pornstar". Niektóre fanki pisały mi na Twitterze czy bym nie chciał zobaczyc ich w tej roli.- zaśmiał się Louis.
-"Take off your clothes" też wzbudziło zainteresowanie...- uśmiechnął się Harry.
-Ej a pamiętacie jak kilka dni temu polskie fanki pisały nam wszystkim "I'm sorry"? Zachodziłem w głowę o co im chodziło.- powiedział Niall gryząc hamburger a.
-Chyba chodziło o to, że ostatnio co rusz gazety piszą o jakichś sprzeczkach między nami i że niby Larry nie istnieje...- powiedziała Ellie
-Tak powiedziałem. - odezwał się Louis- Powiedziałem jakiejś dziennikarce że Larry został wymyślony tylko dla zabawy a traktowanie nas jak gejów niszczy naszą przyjaźń. Co nie Harry?
-Ja się nie wypowiadam, bo nie ma sensu. I tak powiedzą swoje.
-Racja. - przytaknął Louis.-O wilku mowa. Już kilka sępów jest. Suszymy ząbki, panie i panowie.- Louis rozejrzał się wokół i wyszczerzył się do kilku fotoreporterów pstrykających im zdjęcia..
-A wracając do tematu...- przerwał Liam- Poniedziałek wywiad, potem co?
-Studio. Musimy dopracowac kilka szczegółów.- powiedziała Natalie
-Ah, tak. Potem wolne?
-Raczej tak. Wybieramy się z Harrym na golfa. Przynajmniej ja mam takie plany.- odezwał się Niall.
-Jak ktoś chce to może jechac z nami.
-Ja spasuję Hazz. Nie lubię golfa. Poza tym my, baby idziemy do kina i na zakupy. Taki babski wieczór.- <Ellie>
-Też idziesz Perrie?- zapytał ją Zayn
-Yhm. Zakupów nie przepuszczę.- Zaśmiała się.
-No to Liam jakieś propozycje? Bo Lou ty pewnie też na golfa?- zwrócił się do Louisa
-Tak. Przecież wiecie jak uwielbiam prowadzic wózki golfowe.- uśmiechnął się Lou
-Nie wiem Zayn. Może po prostu zostaniemy w domu? Poszukamy czegoś w necie, pościągamy muzykę. Hm?
-Mi to pasuje. We wtorek mamy rozdawanie autografów, spotkania z fankami...- <Zayn>
-W środę ostatni koncert tutaj. A w czwartek lecimy na południe.
-O taak. Paryż, Berlin...- rozmarzyła się Sam.
-Ja się nie mogę doczekac Polski. W końcu będę mogla sobie pogadac po Polsku i mnie zrozumieją!- zachichotała Ellie.
-Ciekawi mnie to jakie są Polskie fanki. Bo mam wrażenie że na Twitterze piszą do nas tylko one.- zastanawiał się Harry
-Polskie directionerki mają bardzo silną wolę i są wierne.- odpowiedziała mu Ellie
-O beliberkach też się tak mówi...- wtrącił Niall.
-No tak, ale directionerki się nie biją.
-Tu się zgodzę.- przytaknął Harry.
-Ej mamy jakies konkretne plany na dziś?- zapytał Zayn.
-My możemy miec...- odpowiedziała cicho Perrie.- Co powiesz na kino?
-Ja zostaję w domu przed laptopem. Obiecałam przyjaciółce że będę do niej dzwonic jak tylko będę miała wolną chwilę.- <Ellie>
-Ja wychodzę na miasto połazic. Ktoś ze mną?- powiedział Liam.
-Ja idę z Nat na pizzę.-<Niall>
-Jeszcze nie wiem gdzie pójdę, ale nie mam zamiaru siedziec w domu.- <Louis>
-Ja zabieram Sam na małą... Przejażdżkę.- <Harry>
-Ta. I najgorsze jest to że mi nie che powiedziec gdzie mnie wywozi...- mruknęła Sam szturchając Harrego łokciem.
-Liam chyba będziesz musiał się wybrac sam. Chyba że chcesz się wybrac z nami. Nie będziemy mieli nic przeciwko.- zaproponował Niall.
-Nie, dzięki. Bawcie się dobrze. Może na zakupy sobie skoczę. Zobaczymy.
-Ok. To plany ustalone, teraz co? Idziemy do Crisa po rzeczy?
-Ok. No to chodźmy.

Cris szedł korytarzem z pochmurną miną. Nigdzie nie mógł znaleźc Aleksis a w dodatku wczorajsi balangowicze zostawili taki chlew w sali balowej, że mógł się spodziewac kilometrowego rachunku od ekipy sprzątającej. A wszystko przez to że kochanej Aleksis zachciało się imprezki i bawienia w szpiega. Gdzie do cholery ta kobieta jest?!
Chłopak udał się do ostatniego miejsca, w którym mogła byc. Pokój 254. Głośno zapukał do drzwi. P chwili otworzyła czarnowłosa dziewczyna, która miała na sobie tylko bieliznę i niedbale zarzuconą na ramiona męską koszulę.
-Tak?
-Aleksis gdzieś do cholery była?- wybuchnął Cris a dziewczyna odwróciła się by zerknąc do pokoju. Wszparze w drzwiach było widac łóżko a na nim mężczyznę opierającego się na łokciach i zalotnie spoglądającego na Aleks.
-Dobrze się bawiłam.
-Chyba za dobrze. -mruknął- Jakieś wieści? Coś nowego?
-Hmm...- przeczesała dłonia włosy.- Udało się zrobic kilka zdjęc a poza tym... Nie jestem na bieżąco, bo miałam inne zajęcie.- zaśmiała się a Cris przewrócił oczami i westchnął.
-Następnym razem postaraj się byc, bo nie mam zamiaru odwalac całej całej czarnej roboty za ciebie.- warknął.
-Oj kotku...- mruknęła flirciarsko robiąc minę niewiniątka i podchodząc bliżej.- Gniewasz się na mnie? Ta nic nic nie znaczy. Dobrze było, ale z tobą jest zawsze lepiej. Pamiętaj o tym.
-Ta. Teraz idź do swojego kochasia i wyduś z niego to, co zostało. O ile nie zrobiłaś tego wcześniej...
Aleksis w odpowiedzi zaśmiałą się i szybko zamknęła drzwi jakby tylko czekała na te słowa. Po chwili zza drzwi było słychac głośne mlasnięcia i inne obrzydliwe odgłos, toteż Cris poszedł spowrotem korytarzem, pogrążony w myślach. Najpierw każe mu robic rzeczy na które nie ma ochoty, obiecuje szyszki na wierzbie a potem w samym środku akcji idzie do łóżka z jakimś kolesiem! Już nie wspominając o tym, że to zdrada z jej strony. Jednak często tak robiła. Poza tym Cris też miał kilka panienek na boku, więc nie był święty. No ale on się płaszczył, starał a ona... Uh! Brak słów!
To myśląc Cris o mało nie wpadła na grupkę młodzieży.
-Cześc Cris!
-Cześc- mruknął i odszedł przygarbiony. Kilka metrów dalej spotkał Two Directioners. Kiedy zobaczył Louisa i Ellie idących po przeciwnych stronach grupy na jego usta wpełzł szatański uśmiech. Prawie udało mu się ich wyminąc.
-Cris!- na głos Louoisa musiał się odwrócic.
-O. Cześc! Wyspaliście się?
-Tak. W miarę. Mam pytanie do ciebie, Cris.
-Wal.
-Pamiętasz jak wczoraj wychodziliśmy z Ellie z hotelu?
-Eee...
-Jak wychodziliśmy to prosiliśmy cię, żebyś powiedział reszcie, że wychodzimy. Dlaczego tego nie zrobiłeś?
-... A wy mi coś mówiliście?
-Cris proszę cię!- wkurzyła się Ellie.
-No nic nie pamiętam!
-Jak nie pamiętasz?
-Normalnie. Byłem narąbany. Czego ode mnie oczekujecie?
-Tak. I dzisiaj nagle wytrzeźwiałeś i nie masz nic a nic kaca.- wtrącił się Harry.
-Ty też nie wyglądasz jakbyś wczoraj tak pił, że ledwo utrzymywałeś pion. I to tylko dzięki Sam.
-Nieprawda!- rzucił się na niego Harry, jednak Liam z Zaynem zdążyli go powstrzymac.
-Ej dobra, może dajmy spokój i rozejdźmy się zanim stanie się coś gorszego a zwykła rozmowa przerodzi się w bójkę.- odezwała się Sam spoglądając nieufnie na Crisa.
-Cris, jeszcze jedno. Na pewno nic nie pamiętasz?
-No nic! Słuchajcie, sory że nie powiedziałem co miałem powiedziec, nie zrobiłem co miałem zrobic. Teraz muszę iśc, bo się spieszę. Jestem umówiony.
Cris przebrnął przez zastawiających mu drogę Zayna i Harrego, który spojrzał na niego z wściekłością. Cris ostatkiem samokontroli powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem. Gdy tylko znalazł się na ulicy zaczął śmiac się jak głupi. Harry Styles chciał się z nim bic? Rozgniótłby gówniarza jak jabłko. A Ellie z Louisem? Co, spodziewali się, że wczoraj przekaże wiadomośc do reszty? Najwyraźniej się przeliczyli i to nie pierwszy i nie ostatni raz.

-Wiedziałem że tak będzie.- mruknął Louis, kiedy wracali już swoim ośmioosobowym autem do domu. Liam prowadził, Zayn i Louis siedzieli z przodu a reszta rozmieściła się z tyłu: Harry, Sam i Ellie w pierwszym rzędzie a Niall z Natalie w drugim.
-W sumie to było do przewidzenia. Ale to też nasza wina bo mogliśmy sami pójśc i wam powiedziec.- westchnęłą Ellie.
-Oj przestań. Najważniejsze że się wyjaśniło. A ten palant powinien dostac za swoje.- mruknął Harry, którego jeszcze nie opuściłą wściekłośc.
-Harry jakbyś się zaczął z nim bic tam to by się zjawiła policja i co by było? Paparazzi, prasa i niepotrzebny kłopot. Musimy uważac przed trasą na takie rzeczy.- odezwał się Liam wyprzedzając jakiegoś staruszka w czerwonym fiacie.
-Poza tym on cię specjalnie sprowokował.- <Sam>
-Dałbym mu radę! Tak bym go sprał...!
-Ogarnij się Hazza!- trzepnęła go Natalie sięgając do przodu- Jakbyś mu dał radę to byłoby jeszcze gorzej! Wiesz jaką szychą jest jego ojciec? A Cris to jego ulubiony synek przecież!
-Ej. Przed imprezą tak lubiliśmy Crisa a teraz co? Jesteśmy gotowi z nim się bic. Przecież nic takiego się nie stało. Dobra, może nie powiedział, że wyszliście, ale to przecież nie zbrodnia. Faktycznie mógł zapomniec. Przecież nie znamy go od dzisiaj. Wiecie co? Zapomnijmy o tym. Życie toczy się dalej.- powiedział Liam parkując przed domem i zgaszając silnik.

Liam cicho zapukał a potem wszedł do pokoju dziewczyn. Zobaczył Ellie siedzącą po turecku na łóżku z laptopem na kolanach.
-Sama jesteś?- zapytał siadając koło niej.
-Tak. Wszyscy poszli dwie godziny temu czyli zaraz po tobie. A ty już spowrotem? Myślałam, że nie będzie cię dłużej.- odpowiedziałą podnosząc wzrok znad laptopa
-Znudziło mi się włóczenie po mieście. Przeszedłem żeby wejśc na internet. I żeby dotrzymac ci towarzystwa- mrugnął do niej.
-Ja sobie świetnie radzę sama. Mam co robic. Zrobiłam Twitcama, co chwilę piszę jakieś głupoty na Twitterze a teraz czekam na koleżankę z Polski żeby z nią poskajpowac.
-Dużo ludzi oglądało twitcama?
-Chyba ze dwa-trzy tysiące. Może dlatego że robiłam go sama.
-I tak nie jest źle. A ta twoja koleżanka to fanka czy tylko koleżanka?
-Cóż... I jedno i drugie. Wie o mnie wszystko, znamy się szmat czasu a oprócz tego prowadzi stronkę na facebooku o nas, bloga.
-Jak wam się to udaje pogodzic?
-Normalnie. Nikt ze znajomych na facebooku nie wie, że tu, w Anglii, jestem Ellie Green. Tam znajomi mają mnie za tą, która uciekła z domu i przeprowadziła się do Londynu.
-A jeśli ktoś z fanów by się domyślił?
-To raczej nie jest możliwe, bo jestem niewykrywalna. Co więcej nawet media nie zwęszyły mojego prawdziwego imienia i nazwiska a co dopiero moi byli znajomi.
-Nie usunęłaś konta z fb?
-To nowe tak, ale to polskie zostało. Przecież muszę mieć jakiś kontakt ze światem.- uśmiechnęła się.
-Mówiłaś że ma bloga i stronkę. To jest po polsku, nie?
-Tak.
-A nie dałoby się tego przetłumaczyc?
-Facebook chyba tłumaczy przez Blinga a blog ma google translate'a, więc tak, można. A co chcesz poczytac?
-No, zobaczymy jakie rzeczy o nas piszą.
-No niektóre stronki zdają naprawdę szczegółowe relacje. Chociaż połowa to domysły brane przez czytelniczki za prawdę, mają naprawdę dużo lajków. Na przykład moja Wiktoria, ta koleżanka, pisze prawie zawsze całą prawdę, ale nie wiem skąd ona to wie. Niektóre rzeczy jej mówię, ale nie wszystko, bo wiem że mi nie wolno zdradzac szczegółów.
-Jest online teraz?
-Eee...- Ellie sprawdziła czat na facebooku- Jest. O i wadomośc od niej „Czekaj kochana zaraz zadzwonię. Jeszcze tylko jedna sprawa na stronce i do ciebie wracam”.- Ellie się uśmiechnęła- Ciekawe co napisze.
-Przetłumaczysz mi kilka wpisów?
-W porządku, ale ona dodaje co chwilę, więc przeczytam tylko te najciekawsze. No więc jeden dotyczy twitcama i jest sprzed półtorej godziny. A brzmi tak: ”Zapewne oglądaliście Twitcama a jak nie to poniżej macie link. Jak ktoś nie za bardzo rozumie o czym Ellie tam mówi to powiem tyle, że opowiada o planowanej trasie, że nie mogą się doczekac zwiedzania Europy a Ellie tylko czeka na przyjazd do Polski. Mówiła, że jest sama, bo wszyscy wyszli na miasto. W pewnym momencie na początku słychac chyba głos Louisa jakby mówił „Na raze” czy coś, ale to jest niezbyt wyraźne, chociaż obejrzałam to kilka razy. Znalazłam już zdjęcie ta tumblr z tego twitcama, więc voila” I to jest to zdjęcie.- Wyjaśniła Ellie pokazując je Liamowi.
-Heh fajną minę tu masz.
-Ta... Niezbyt fortunny moment. A tutaj wpis sprzed... pół godziny. „Sprawdziłam informacje i wiem gdzie wszyscy są i co robią. Liam włóczy się sam po Londynie, Niall jest z Natalie na pizzy (zdjęcie z twittera sprzed chwili), Harry dokądś zabrał Sam, Zayn z Perrie wybrali się do kina. Ellie dalej jest w domu. Tylko nie wiem gdzie się podziewa Louis i to jest denerwujące. No,ale nie dane jest nam wiedziec wszystkiego.”
-Niall to musi zawsze być online.
-No tak. Ale dzięki temu wiemy do jakiej pizzerii się wybrali.- zaśmiała się Ellie. Zaraz wyślę mu tweeta.
-No to się zdziwi. … A tu co masz? Jakiś nowy.
-Tak. To ten o którym mi pisała. „Liam jest już w domu i pewnie siedzą z Ellie na internecie albo robią coś jeszcze innego... ;) Śmiałabym się jakby teraz Ellie to czytała. No pewnie Liam też miałby ubaw. Tu macie jedną z najnowszych ich wspólnych fotek.”- Ellie skończyłą czytac i zaśmiała się- To co Li, komentujemy?
-Jasne.
-No to... „Masz rację. Liam i Ellie na 100% mają ubaw ;P”
-Jesteś pewna, że się nie zorientują?
-Nie. Ona wie, że ja to ja a pozostali raczej nie, bo nie pierwszy raz komentuję. Czasem mi przychodzą zaproszenia do znajomych i wiadomości, że jestem podobna do Ellie Green, ale zaproszenia odrzucam a na wiadomości często nie odpisuję.
-Aha.
-Li, mógłbyś mi przynieśc szklankę soku? Pic mi się zachciało od tego czytania- uśmiachnęła się do niego.
-Mhm. I wezmę swojego laptopa przy okazji.- wstał i ruszył do drzwi.- A jaki chcesz sok?
-Obojętnie. Zdaję się na ciebie.- Liam wyszedł a kilka sekund później na ekranie laptopa Ellie pojawił się komunikat o nowej rozmowie. Ellie wcisnęła „Odbierz”.

_____________________________________________________________________________________________Na razie mam tyle :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz